Każdy kto grał w Dragon Age wie, o czym mówię. Początek zależy od rasy i klasy postaci i od Twojego wyboru (o ile jesteś elfem/krasnoludem wojownikiem/łotrzykiem - ludzie i magowie zbyt większęgo wyboru nie mają ) i miejscami wpływa na rozwój gry, na stosunek postaci wobec Ciebie, itd.
Mi najbardziej przypadł do gustu dalijski elf - z tym początkiem wiązało się moje pierwsze granie i nie żałuję. Jedyna postać z którą się czułam całkiem uczciwie - kiedy innym zabierali lata życia, dalijczykom dodajemy te 30, 40 lat. Poza tym cały wątek z "dzikimi" elfami z głuszy jest dość interesujący.
Człowiek szlachcic - trochę nudny początek, choć na plus zapiszę sobie otrzymanie psa już na początku gry
Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
. Elf z Denerim był trochę zbyt dramatyczny, jak na mój gust, choć nie był zły. Magin jest ciekawy do momentu ukończenie Katorgi - ekscesy z Jowanem i Lily są naprawdę mało interesujące. Krasnolud szlachcic - i znowu niebieska krew i tragiczny los i lanie wody i najgorszy początek. Krasnolud plebejusz - nie był zły, głównie chodziło się i tłukło wszystkich dookoła, fajna zabawa
Ostatnio zmieniony przez teneery 2010-01-10, 11:47, w całości zmieniany 2 razy
A mi właśnie krasnolud szlachcic najbardziej się podobał. Najbardziej byłem w stanie się wczuć właśnie w tą postać. Przez cały czas czuje się to, że jesteś kimś. Kiedy grałem ludzkim szlachcicem, trochę tego brakowało. Poza tym, wydaje mi się (bo ukończyłem na razie tylko początek), że dużo ciekawsze będzie przechodzenie najnudniejszej moim zdaniem części (właśnie Orzammar), gdy nie jest to tylko dwóch krasnoludów bije się o tron. Bo tak wyglądało to, gdy przyszedłem tam ludzkim szlachcicem.
Obydwa stricte elfie pochodzenia podobały mi się trochę mniej, ale generalnie też oceniam je na plus. Ze wskazaniem na dalijskiego elfa. Chyba najbardziej uzasadniony motyw przyłączenia się do Szarych Strażników. Ludzki szlachcic i krasnolud plebejusz są takie trochę nijakie, ot zręczna historyjka, ale nic porywającego. Natomiast Mag bardzo mi się nie podobał, niby wszystko w prządku, katorga, i później Jovan, dwie zupełnie niepowiązane historie. I jeszcze zupełnie nijaki tutaj Duncan (moze to dla tego, że w zasadzie tylko tutaj inne postacie trochę go potęgą przyćmiewają.
Głos poszedł na Dalijskiego Elfa, chociaż wahałam się jeszcze między krasnoludem szlachcicem. Ponieważ rozpoczęłam każdy początek, postanowię swoje trzy grosze wrzucić do tematu, żeby ktoś miał coś do czytania
Miejski Elf - bardzo przyjemny początek no i w sumie mój 1 wybór, jeżeli chodziło o wybranie pochodzenia. Wielkiej intrygi nie było, a przyłączenie się do Szarej Straży zręcznie zrobione, chociaż na dobrą sprawę rekrutka mogłaby dać sobie siana dość szybko z całą tą przysięgą
Dalijski Elf - najbardziej realistyczny powód dołączenia do SZ, jak to zostało już wspomniane. Grało się króciutko, co było na plus, a wśród klanu czuło się rodzinną atmosferę Ogólnie rzecz biorąc lubię elfiaki z wytatuowanym ryjem.
Ludzki Szlachcic - powód do zabicia arla Howe'a jest, ale to do mnie ani trochę nie przemówiło. Naciągane to, ot co. Jeden z najgorszych "początków".
Magin - Nie lubię po prostu. Flaki z olejem.
Krasnolud szlachcic - powód do opowiedzenia się przeciwko Bhelenowi jest. Dołączenie do Szarej Straży nader logiczne, ale po cholerę mieliby pójść do Głębokich Ścieżek. Smutna, tragiczna historia, ale od razu ciekawiej się robi w Orzammarze.
Krasnolud plebejusz - przyjemny klimacik na początek, chociaż motyw dołączenia do SZ niezbyt realny. Ten komitet powitalny po ucieczce od Javii - WTF chciałoby się powiedzieć...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum