Chcecie poromansować z odpowiednimi pannami, to się tym zajmijcie w realu, miast narzekać na wizję twórców.
Ta tylko, że czasem człowiek ma swojej dosc ... Mi się zdarza ( ) a te z gry można wyłączyc albo władowac sejwa jak się coś źle powie .
Dzwonsson napisał/a:
BTW.... Durendal, wrzuciłeś chyba najtragiczniejsze ujęcie Bellucci jakie można w sieci znaleźć, zupełnie tam kobieta traci swój wyraz.
Mam na kompie lepsze ale bałem się o młodzież ... Te naprawdę dobre mogą byc nieobyczajne .
Dzwonsson napisał/a:
Rozumiem, w opisach tolkienowskich dotyczących Luthien, Arweny, Galadrieli czy Eowiny można pokusić się o nieco fantazji, jednak żeby zwracać na to uwagę w "Baldur's Gate"?
Tolkiena czyta się raz (o raz za dużo ale dobrnąłem do końca ) a Baldur wiecznie żyw .
_________________ 19.06.10 - Wróciłem
Est Solarus Oth Mithas! (Mój Honor To Moje Życie!)
Masz jakieś nietypowe, które nie są ogólnie dostępne?
Durendal napisał/a:
Tolkiena czyta się raz (o raz za dużo ale dobrnąłem do końca ) a Baldur wiecznie żyw .
Kwestia gustu, nie powiem, osobiście czytałem Tolkiena razy kilka... No i należy pamiętać, że gdyby nie twórczość "staruszka z fajką", to byś w "Baldur's Gate" nigdy niezaszpilał.
A ja robię już testy mojego NPC, tyle tylko, że zrezygnowałam z romansu, bo jakoś mi się nie widzi. Robione pod BGT, a dokładnie BG1 Póki co oczywiście No i zabijcie mnie, ale elfiak Przynajmniej zua, raczej z chęci przeżycia w świecie, niż z jakiś traumatycznych przeżyć
No i należy pamiętać, że gdyby nie twórczość "staruszka z fajką", to byś w "Baldur's Gate" nigdy niezaszpilał.
A skąd taka myśl? D&D, Faerun, FR to nie jego dzieło. Rozumiem, że był w pewnym sensie prekursorem, ale nie jedynym.
No i trochę to dziwne Dzwonek, że fantazjujesz na temat kobitek z książki. Jeśli miałbym wybierać między grą, a książką to wolę grę, chociaż mogę wybrać, co powiedzieć (nieważne, że w cholernie ograniczonym stopniu) i podpisać CHARNAME swoim imieniem xD No i zgodzę się z tym:
Cytat:
Tolkiena czyta się raz (o raz za dużo ale dobrnąłem do końca ) a Baldur wiecznie żyw .
A skąd taka myśl? D&D, Faerun, FR to nie jego dzieło. Rozumiem, że był w pewnym sensie prekursorem, ale nie jedynym.
Tolkien był pierwszą osobą, która świat mitologii nordycko-germańskiej oraz celtyckiej poddała takiej interpretacji... Bez jego twórczości kolejne nurty prawdopodobnie by nie powstały. Zauważ, że większość wykreowanych ras jest w większym bądź mniejszym stopniu oparta na założeniach Tolkiena, a wszystkie które powstały bez jego udziału są także zbudowane na jego wizjach myślowych dotyczących wspomnianych interpretacji. Oczywiście, Zapomniane Krainy nie są jego tworem, aczkolwiek spójnością i rysem mitologiczno dziejowym te elementy fantastyki nawet w 1/10 do zamysłu świata tolkienowskiego nie przystają. Jeden człowiek w swojej pracy wyznaczył pewien kierunek i wszystkie późniejsze dzieła są jedynie próbą powielenia jego dzieła na inny sposób. Jak powiedziałem, fantastyka, w tym pojęciu w jakim dzisiaj często występuje, bez Tolkiena nigdy by nie zaistaniała, tak jak chrześcijaństwo nie powstałoby bez postaci Chrystusa, a islam bez Mahometa.
Vinci napisał/a:
No i trochę to dziwne Dzwonek, że fantazjujesz na temat kobitek z książki.
Widocznie jesteśmy zupełnie innymi ludźmi... Książka daje zupełną swobodę pracy wyobraźni, każdy jej element jest właściwie unikatowy dla każdego czytelnika... Natomiast gra zakuwa gracza w pewne okowy granic... Ja nie fantazjuję, ja staram się na swój sposób używając wyobraźni wykreować podczas czytania daną postać, niezależnie od tego czy według słów autora będzie to podła a odrażająca istota czy wspaniała a bohaterska dzierlatka. Jeżeli chcę mieć jakiekolwiek podstawy do fantazjowania na temat urody, to zajmuję się tym w naszej rzeczywistości.
Vinci napisał/a:
Tiaaa
"Baldur's Gate" to wspaniała gra... Jednak po dziesięciu latach liczba graczy stanowi pewną niszę, przemysł ruszył do przodu, tytuł odchodzi w zapomnienie... A prace Tolkiena, mimo, iż od ukazania się "Hobbita" minęły aż 72 lata, cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem (także dzięki ekranizacji)... No i Tolkien ma własną planetoidę.
Ostatnio zmieniony przez Dzwonsson 2009-02-02, 20:36, w całości zmieniany 1 raz
Jak powiedziałem, fantastyka, w tym pojęciu w jakim dzisiaj często występuje, bez Tolkiena nigdy by nie zaistaniała, tak jak chrześcijaństwo nie powstałoby bez postaci Chrystusa, a islam bez Mahometa.
Nie lubię się bawić w - "co by było gdyby". Nic nie wskóramy, żaden z nas tego nie wie.
Dzwonsson napisał/a:
Natomiast gra zakuwa gracza w pewne okowy granic...
Książka również, ona definiuje charakter opisywanej osoby, a i na temat jej wyglądu też nie zawsze możesz dowolnie fantazjować. Nie zrozum mnie źle, lubię sobie wyobrażać kobiety z książek, zazwyczaj tylko z wyglądu, mam niemal pełną swobodę pomijając zazwyczaj rzeczy typu: kolor włosów, oczu, sylwetkę i takie tam pierdoły, a w grach mam na tacy portret, to nie to samo. Mimo wszystko twierdzę, że gra daje większe pole do manewru. Wszak zawsze też możesz dodać do takiej postaci z gry coś od siebie.
Dzwonsson napisał/a:
"Baldur's Gate" to wspaniała gra... Jednak po dziesięciu latach liczba graczy stanowi pewną niszę, przemysł ruszył do przodu, tytuł odchodzi w zapomnienie... A prace Tolkiena, mimo, iż od ukazania się "Hobbita" minęły aż 72 lata, cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem (także dzięki ekranizacji)... No i Tolkien ma własną planetoidę.
Jasne, Biblia też się trzyma, a nie zamierzam jej czytać, a na pewno nie dwa razy Nie ma co porównywać literatury do gier, wiadomo, że gry odchodzą w zapomnienie wcześniej. Nic nowego, ale nam chodziło o romanse i kobiety. Technicznie rzecz biorąc - książka zawsze jest taka sama, a każda rozgrywka w BG może przynieść coś nowego. No, a że BG trafia do mniejszego grona odbiorców, to co mnie to? Pratchett też nie do wszystkich trafia, a ja uwielbiam.
Ogólnie dyskusja jest nieco głupia, bo najlepsze i oczywiste jest (przynajmniej w przypadku większości z nas, bo nie wiem jak tam Picollo xD) trzecie wyjście - rzeczywistość i prawdziwe kobiety
Technicznie rzecz biorąc - książka zawsze jest taka sama, a każda rozgrywka w BG może przynieść coś nowego.
Tutaj się w zupełności zgadzam.
Vinci napisał/a:
Pratchett też nie do wszystkich trafia, a ja uwielbiam.
Tutaj także przychylam, mimo iż zdanie wyrwane z kontekstu.
A skoro dyskusja jest zbędna (przynajmniej z naszego punktu widzenia, gdyż rzeczywiście nie wiemy jak sprawę widzi wspomniany Pikuś), to możemy ją śmiało zakończyć.
Viconia zdecydowanie . . . moze bede troche szowinistyczny ( z gory bardzo przepraszam wszystkie panie) ale jak raz jej powiedzialem zeby sie odwalila to mam spokoj do dzisiaj kumata dziewcyznka
Edwin, Tsujatha,Kelsey i Xan w tej kolejności. Teraz przerabiam Kivana ale coś mi nie za bardzo wychodzi. Az Edwinem jest dużo śmiechu, romans inny niż wszystkie i godny polecenia.
_________________ Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi.
- Terry Pratchett
_________________ Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi.
- Terry Pratchett
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum