Witam! Jestem tu nowy więc się przedstawiam:) Podoba mi się wasze forum - mało ludzi, mało tematów czyli święty spokój:)
Dziwi mnie, że nikt nie pisze o drużynach stworzonych od podstaw - czyli single player na jednym kompie przez stworzenie gry lokalnej. Ja po dwukrotnym przejściu BG miałem dość postaci które można przyłączać - szczególnie duetów:) zagrałem drużyną stworzoną od podstaw w składzie:
w/m/z
woj
łowca
pallladyn
mag
w/m/k
Wiem, że to nie są oryginalne klasy, ale chodziło mi bardziej o samodzielne ustalenie cech i biegłości w broniach (dwie postacie strzelały z łuków, dwie z kusz, dwie z proc - w takim składzie grało się dość łatwo). Teraz zamierzam zagrać w BG z modzikami składem 5 magów + mag/złodziej. Już próbowałem rok temu w takim zestawieniu i muszę powiedzieć, że jest dość hardkorowo (ach te wilki z NTOTSC:) niestety, coś mi się zrąbało z grą i trochę się zniechęciłem - jednak zabawa samymi magami jest przednia - szczególnie jak sześciu czarusiów rzuca jednocześnie lustrzane odbicie. myślałem też o drużynach samych kapłanów, czy samych palladynów walczących tylko wręcz bez używania broni dystansowej - pozornie może się to wydawać nudne, ale wyobraźnie sobie sześciu kapłanów przywołujących szkielety:) też jestem graczem z doskoku - i właściwie BG + BG2 mi wystarcza - dla mnie gry wszech czasów przynajmniej z klimatu Fantasy. (BG1 lepsze - ach to uczucie zagubienia zaraz po śmierci Goriona, gdy się grało za pierwszym razem:)
_________________ Wojna nie rozstrzyga, kto ma rację, lecz kto ma odejść - Benjamin Franklin.
Jedyne, czego nauczył się na wojnie, to zabijać innych, podobnych sobie, zanim oni zabiją jego, zawsze w imię chwalebnych i pustych idei, tym bardziej absurdalnych i podłych, im bliżej było pole walki - Carlos Ruiz Zafón "Gra anioła"
Ostatnio zmieniony przez von_drut 2008-08-01, 12:27, w całości zmieniany 1 raz
Dziwi mnie, że nikt nie pisze o drużynach stworzonych od podstaw - czyli single player na jednym kompie przez stworzenie gry lokalnej.
Zdarzyło mi się tylko raz grać w ten sposób w BG2 (reszta drużyny trafi do klatek obok głównego bohatera). Po godzinnej sesji losowania statów uzyskuje się niesamowicie inteligentne, charyzmatyczne, mądre a jednocześnie silne i wytrzymałe postacie . Ale to nie to samo - brakuje rozmów NPCów, beznadziejnych statystyk u niektórych, wtrąceń, czy okrzyków bojowych .
Reasumując, zabawa tylko dla koneserów, którzy znają wszystkie tajemnice tej gry
_________________ Godzien haniebnej nazwy buntownika bo go natura mnóstwem wszelkich złości uposażyła
I choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo jestem największym sukinsynem w tej pieprzonej dolinie!
Ale to nie to samo - brakuje rozmów NPCów, beznadziejnych statystyk u niektórych, wtrąceń, czy okrzyków bojowych .
Reasumując, zabawa tylko dla koneserów, którzy znają wszystkie tajemnice tej gry
Zgadzam się, ale ja jednak chciałbym wypromować ten sposób, oczywiście tylko dla orłów:). Jeśli chodzi o BG2 to aby wykonać questa jakiegoś NPC wystarczy na jakiś czas odłączyć stworzoną przez siebie postać - ja tak zrobiłem większość questów . Podobnie można zrobić w BG1.l Poza tym, przynajmniej w BG1, da się zagrać sześcioma magami bez tworzenia własnej drużyny: Xan, Edwin, Dynaheir, Quayle, Xzar + główny bohater - najlepiej mag/złodziej, jednak dla mnie minusem jest to, że nie da się tych postaci przenieść do BG1, a jeszcze szkoły magi są z góry narzucone. W BG2 zostaje Edwin i Xan z moda. Kiepskie statystyki też można wygenerować - oczywiście bardziej naturalnie niż charyzma zjechana na 3 punkty Generalnie aby gra stworzoną od podstaw drużyną dawała frajdę trzeba sobie maksymalnie utrudnić zadanie. Np. mój kolega stworzył sobie sześciu wojowników i wszystkie punkty biegłości ładował w łuki, czy też kusze - grał jedną ręką i ziewał. Drizzt nawet do niego nie dobiegł:) no, może tylko na chwilę:) Polecam drużyny monoklasowe, np. sześciu kapłanów, czy druidów, czy magów. Nie ma nic przyjemniejszego niż uciekanie przed koboldem:) Ja już miałem tak dość kwęków i egzystencjalnych problemów Imoen, pyskówek Edwina i jąkały Khalida, że byłem wniebowzięty, gdy pierwszy raz zagrałem własną drużyną. Szczerze mówiąc w BG2 od razu zacząłem własnymi NPC i też nie żałuje. Sory, ale romanse w grze komputerowej mnie nie interesują:) Z postaci dostępnych w niezmodowanym BG2 zauroczył mnie tylko Keldorn i to tak, że wywaliłem jednego stworzonego NPC i dołączyłem Keldorna na stałe:) Słyszałem, że ciekawy jest też Jan, może kiedyś go przygarne, jak znów będę grał w BG2. Spotkanie starych znajomych zaraz na początku BG2 było dla mnie spooorym rozczarowaniem. Szczególnie krzywi mnie Mincs - połączenie harcerza i działacza PZPR z IQ 40:) Starzy wyjadacze odkryją grę na nowo grając własną drużyną - to też jest jedna z niespodzianek gry.
_________________ Wojna nie rozstrzyga, kto ma rację, lecz kto ma odejść - Benjamin Franklin.
Jedyne, czego nauczył się na wojnie, to zabijać innych, podobnych sobie, zanim oni zabiją jego, zawsze w imię chwalebnych i pustych idei, tym bardziej absurdalnych i podłych, im bliżej było pole walki - Carlos Ruiz Zafón "Gra anioła"
Nie sposób nie zgodzić się z Seraphe. Raz miałem okazję przyłączyć NPC właściwie pozbawionego dialogów i ścieżki dźwiękowej... Po kilku godzinach doszedłem do wniosku, że nie jestem w stanie grać na soundtracku z grobowej ciszy. Postaci, które są dostępne do przyłączenia w sadze może nie są wielkimi bohaterami mającymi statystyki wykręcone na wzór heroicznych i legendarnych postaci, ale za to są na swój sposób żywe, ciekawe, interesujące. Podam zwykłe porównanie. Zakładając, że samemu jest się poszukiwaczem przygód posiadającym możliwość odpowiedniego dobrania kompanii. Co byś wybrał, kolego von_drut, kilku świetnych specjalistów milczących jak kamienie czy wesołą, choć może nie do końca profesjonalną gromadkę?
2011-07-03, 19:13, użytkownik Anonymous wykonał(a) rzut 1k4. Wynik rzutu: 2. 2011-07-03, 19:13, użytkownik Anonymous wykonał(a) rzut 10k20. Wynik rzutu: 125. 2011-07-03, 19:13, użytkownik Anonymous wykonał(a) rzut 1k4. Wynik rzutu: 1. 2011-07-03, 19:13, użytkownik Anonymous wykonał(a) rzut 10k20. Wynik rzutu: 92.
Podam zwykłe porównanie. Zakładając, że samemu jest się poszukiwaczem przygód posiadającym możliwość odpowiedniego dobrania kompanii. Co byś wybrał, kolego von_drut, kilku świetnych specjalistów milczących jak kamienie czy wesołą, choć może nie do końca profesjonalną gromadkę?
Rozumiem Dzwonsson o co ci chodzi, ale
1. Nie byłem, nie jestem, nie będę i nie chcę być poszukiwaczem przygód.
2. Słuchanie w kółko tych samych tekstów i przeżywanie tych samych konfliktów przypomina mi telenowelę. (BG1 znam na wylot, BG2 gorzej, ale też mniej mi się podoba dwójka ogólnie).
3. Odnośnie punktu 1. Jestem sobie człowiekiem, który lubi BG i chce spróbować wszystkich możliwości, a statystyki dostępnych NPC nie mają takiego znaczenia, bo można je wzmocnić przedmiotami.
4. Jeśli chodzi o zabawę własną drużyną i wyobraźnię to przedstaw sobie to tak, że od podwórka wychowałeś się z pięcioma kumplami i wyruszacie na przygodę, poza tym "milcząca drużyna", to idealny wybór dla graczy wybierających neutralną postać - tu naprawdę nie musisz opowiadać się po jednej ze stron:) Albo, że wynająłeś bandę ponurych milczących najemników - biografie postaci można sobie wypisać samemu jak ktoś ma takie ciągoty
5. Poruszyłem ten temat, bo zamierzam zagrać sześcioma magami i myślałem, że ktoś się skusi na takie rozwiązanie, w BG2 też da się chyba dobrać 6 magów z NPC występujących w grze???
_________________ Wojna nie rozstrzyga, kto ma rację, lecz kto ma odejść - Benjamin Franklin.
Jedyne, czego nauczył się na wojnie, to zabijać innych, podobnych sobie, zanim oni zabiją jego, zawsze w imię chwalebnych i pustych idei, tym bardziej absurdalnych i podłych, im bliżej było pole walki - Carlos Ruiz Zafón "Gra anioła"
Mi się pomysły Von Druta podobają, i nie rozumiem 'kłótni' jaka tutaj powstała. Jedni grają tak, Druciarz z kolei eksperymentuje. Sam pamiętam jak w IWD1 grałem 6 krasnoludzkimi wojownikami. Czy w BG2 by to wypaliło? Mogłoby być ciekawie
6 magów o różnych specjalizacjach - miód Do tego kilka dodatków z nowymi przedmiotami (dla kilku osób o tej samej profesji mogłoby braknąć) i jest pysznie.
Pytanie jednak brzmi skąd wziąć dla nich tak dużą liczbę zaklęć?
Tego pytania z kolei nie rozumiem??? Scrolli z zaklęciami nie brakuje, różdżek też jest sporo. Ja cały czas zastanawiam się nad kształtem takiej drużyny:
1. czy 5 magów plus mag/złodziej,
2. czy też mag/kapłan (przyda się jedność obronna) plus 4 magów plus mag złodziej
Opcja nr. 2 jest łatwiejsza, kapłan daje porządne wsparcie, ale trochę zakłóca "klimat" drużyny. Na pewno trzeba urozmaicić charaktery (2 dobrych, 2 złych, 2 neutralnych) wtedy możemy nosić wszystkie trzy szaty arcymaga, a jak komuś się chce to może zdobyć kolejne przechodząc grę jeszcze raz. Rok temu zacząłem grać taką drużyną i wiem, że podstawą jest jak najszybciej zdobyć lustrzane odbicie dla wszystkich magów(pajęczyna też się bardzo przydaje), albo chociaż dla jednego, który wtedy idzie na wabia. Niestety nie znam prawie wcale NTOTSC więc nie wiem jak mi pójdzie 6 magami w tym modzie. Ciężko też było z pułapkami; byle koboldy robiły mi niezłą trzodę, szczególnie, gdy magowie nie odespali po czarowaniu, ale o to mi właśnie chodziło Gdy ma się 6 magów pod opieką, to człowiek zwraca uwagę na przedmioty, które wcześniej sprzedawał w pierwszej kolejności np. bransolety obrony, czy magiczne proce i kamienie. Jak tylko się trochę obrobie, to zacznę sobie od nowa grać w BG1 sześcioma magami i powiem wam szczerze, że dawno nie byłem tak podjarany na myśl o graniu w baldura
PS: PYTANKO: Czy ktoś może sprawdzał, czy czarem Otwarcie da się rozbrajać pułapki,??? wtedy można by się obejść bez złodziejaszka.
_________________ Wojna nie rozstrzyga, kto ma rację, lecz kto ma odejść - Benjamin Franklin.
Jedyne, czego nauczył się na wojnie, to zabijać innych, podobnych sobie, zanim oni zabiją jego, zawsze w imię chwalebnych i pustych idei, tym bardziej absurdalnych i podłych, im bliżej było pole walki - Carlos Ruiz Zafón "Gra anioła"
Ostatnio zmieniony przez von_drut 2008-08-02, 13:40, w całości zmieniany 1 raz
O wiele więcej możliwości (zwłaszcza dialogowych) dają postacie, które można przyłączyć podczas gry.
Chodziło tu o możliwości czysto 'techniczne'. Gdy grasz z NPCami możesz mieć albo krasnoluda z toporem (Korgan) albo fajtera z mieczem oburęcznym (Minsc, Keldorn, Sarevok) albo nieszczęsną Mazzy (Mazzy). A w taki sposób, mogę grać wojownikiem będącym mistrzem w rzucaniu strzałek (sprawdza się! masa ataków na rundę) z wsparciem halabardnika Albo łowca/kapłan, którego w grze nie ma - a jest bardzo silny (wojownik/kapłan z dwoma brońmi i WSZYSTKIMI czarami druida)
Dziwi mnie najeżdżanie na taki styl gry. Każdy gra jak chce
O wiele więcej możliwości (zwłaszcza dialogowych) dają postacie, które można przyłączyć podczas gry.
Dobrze, ale ja już te możliwości znam, pisałem, że BG1 znam na wylot, BG2 trochę gorzej. Szczerze powiem, że dziwi mnie wasz opór (upór?). Chyba nie chodzi o to, żeby przechodzić grę 10 razy i za każdym razem lecieć po Edwina, czy Keldorna. Tak jak napisałem w pierwszym poście: dziwi mnie, że nikt nie podaje drużyn stworzonych samodzielnie. Jak mniemam są tu sami weterani BG, więc mniemam też, że nie podchodzą do gry aż tak emocjonalnie, że szkoda im nie przyłączyć do drużyny Imoen (bo ona tak ładnie prosi )
Cytat:
Piłem do IwD1, czarów tam jest co najwyżej dla dwóch magów...
sorki, tego nie wiedziałem, IwD1 przeszedłem dawno temu i tylko raz.
Cytat:
A w taki sposób, mogę grać wojownikiem będącym mistrzem w rzucaniu strzałek (sprawdza się! masa ataków na rundę) z wsparciem halabardnika
chodzi właśnie o stworzenie takich możliwości - tworzymy jakąś egzotyczną drużynę i nawet nie zauważamy, że Imoen nie trzyma nas za rękę także chciałbym aby ktoś, kto ma ciekawe pomysł na drużynę od podstaw się nimi podzielił. Yarpen: Mistrz strzałek i halabardzista mi się podobają. Nieźle wymiata też wojownik z młotem
_________________ Wojna nie rozstrzyga, kto ma rację, lecz kto ma odejść - Benjamin Franklin.
Jedyne, czego nauczył się na wojnie, to zabijać innych, podobnych sobie, zanim oni zabiją jego, zawsze w imię chwalebnych i pustych idei, tym bardziej absurdalnych i podłych, im bliżej było pole walki - Carlos Ruiz Zafón "Gra anioła"
Ostatnio zmieniony przez von_drut 2008-08-02, 14:41, w całości zmieniany 1 raz
Jeżeli chodzi o BG1, to muszę poprzeć von_drut, za którymś tam przechodzeniem tej gry, standardowe postacie po prostu sie nudzą i przyjemniej gra sie drużyną stworzoną od podstaw przez siebie, zważywszy ze ilość kombinacji naprawdę jest spora.
Każdy gra jak mu wygodnie i właśnie o to chodzi W sumie grałam kiedyś drużyną różnych magów i to wyglądało następująco:
Mag, Mistrz Przemian, złodziej/mag, czarownik, wojownik/mag oraz Geomanta po pewnym czasie mnie to znudziło, ale granie samymi magami to naprawdę frajda, bo granie dla przykładu samymi paladynami by mnie znudziło. W każdym bądź razie i tak wróciłam do standardów, jednakże graj Druciku magami, naprawdę masakra
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum