Tawerna Hrothgara  Strona Główna

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


[Pobierz temat]Poprzedni temat :: Następny temat
Szczury Pustyni
Autor Wiadomość
Serafin 
Millenium


Wiek: 22
Posty: 1027
Otrzymał 51 piw(a)
Skąd: Warszawa

989960
Wysłany: 2008-04-29, 15:58   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   Szczury Pustyni

Niedaleko pasma górskiego na zachodzie Stanów Zjednoczonych (ponoć nazywano je ongiś Kordylierami, ale to niepewna informacja) znajdują się miejsca, gdzie kiedyś istniały wielkie stalowe Metropolie z drapaczami chmur, z zatłoczonymi ulicami i z ciągle śpieszącymi się gdzieś ludźmi. Wszystko było jedną sprawną "maszyną", istne idealne społeczeństwo. Bezrobocie było znikome (w granicach błędu statystycznego), a warunki życia przeciętnego mieszkańca były na bardzo wysokim poziomie. Przestępczość nie istniała, gdyż była zwyczajnie nieopłacalna.
Stan utopii utrzymywał się do momentu, w którym światem zawładnęła chciwość i nieuczciwość. Największe korporacje chcąc zmonopolizować światowy rynek, robiły coraz bardziej drastyczne kroki, tylko po to, aby na ich kontach znalazło się więcej zer. Krążą opowieści o sporach, waśniach między przywódcami największych państw tamtych czasów. Ponoć w akcie złości spowodowanym brakiem umiejętności dyplomatycznych zaczęli wydawać olbrzymie sumy pieniędzy na badania nad śmiercionośnymi rodzajami broni. Ktoś wystrzelił pierwszy pocisk nuklearny. W odpowiedzi wystrzelono ich kilkadziesiąt. Świat ogarnęły ciemności, miliony ludzi straciło życie. Twórcy potęgi ówczesnego świata stali się jednocześnie twórcami jego zagłady.

Olbrzymie dawki promieniowania i impulsy elektromagnetyczne sprawiły, że fauna i flora zmieniły się nie do poznania. Pojawili się mutanci, hybrydy, cyborgi, a roboty przestały słuchać wytycznych, jakie miały zapisane w swych oprogramowaniach. Jeden z tych ostatnich jakimś dziwnym sposobem zyskał świadomość i został dowódcą. Nie posiadając "ludzkich" ograniczeń stworzyli swoje własne społeczeństwo. Ludzie w liczbie ok. 100 milionów (w skali świata) stali się obiektem prześladowań i represji ze strony swych mechanicznych dzieci...

Ci, którzy przeżyli globalną wojnę nuklearną, zaczęli wzorem neolitycznych przodków zakładać nowe miasta. Były one stosunkowo małe, ludzie pracowali na roli (hodowali zmutowane rośliny), a czas wolny spędzali siedząc w barach sącząc paskudnej jakości whiskey, tudzież (co stało się domena raczej młodszego pokolenia) grając w pewną karciankę, powstałą jeszcze przed wojną. Mageec the Gaderin'. Czy jakoś tak.
Budynki były zbudowane z zardzewiałych blach, większość jednopiętrowa, nieliczni mogli sobie pozwolić na takie udogodnienia, jak kibel czy łazienka (zazwyczaj w centrum miasta stał jeden miejski szalet). Praktycznie rzecz biorąc miasta przypominały złomowiska.

Największym problemem tych miast były braki wody. Opady na jałowej pustyni były niezwykle rzadkim zjawiskiem, a promieniowanie towarzyszące wybuchom bomb sprawiły, że wszystkie rzeki i jeziora wyparowały a koryta stały się suche jak pieprz. W związku z tym ludzie budowali bardzo głębokie studnie, które dostarczały mieszkańcom *wystarczającą* ilość tej cieczy.

Szykanowani przez patrole robotów (które mimo iż rzadko, to jednak nawiedzali ziemie zajmowane przez ludzi) ludzie, desperacko bronili się przed plazmowymi działkami mechanicznych stworów. Często bezskutecznie. Niejedno miasto w taki właśnie sposób upadło. W końcu plazma czy laser silniejsza jest od kuli karabinowej.

Dlatego w tychże osadach tworzyły się małe grupki rebeliantów, uzbrojone zazwyczaj w prymitywne colty kalibru .44 ewentualnie w karabiny maszynowe AK47 (przed wojną wyprodukowano ich miliony) Broń biała była rzadko spotykana w szeregach tych pseudo żołnierzy. Z uwagi na brak perspektyw na przyszłość wielu ocalałych przyłącza się do tychże oddziałów. Otrzymują wtedy rangę [Rekrut] i pod okiem doświadczonych kolegów uczą się wojennego rzemiosła. Dziś przyszło świeże mięsko. Kilka panienek, z których zrobi się prawdziwych mężczyzn!
No proszę, jest nawet jakaś kobieta! Gratuluję odwagi!

_________________


Godzien haniebnej nazwy buntownika bo go natura mnóstwem wszelkich złości uposażyła

I choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo jestem największym sukinsynem w tej pieprzonej dolinie!
Ostatnio zmieniony przez Serafin 2008-04-30, 21:38, w całości zmieniany 2 razy  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Serafin 
Millenium


Wiek: 22
Posty: 1027
Otrzymał 51 piw(a)
Skąd: Warszawa

989960
Wysłany: 2008-05-03, 21:02   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

[------------------------------------------]
W niewielkim pomieszczeniu z jedną krzywo wiszącą lampką, dającą niewielką ilość światła, stała grupka nowo przybyłych Rekrutów. Zdawali się być niedoświadczeni i przestraszeni, nerwowo przyglądali się sobie, niemniej jednak zdawali się wiedzieć w jakim celu tu przybyli.
Czekali około 5 minut, po tym czasie do zbudowanej z metalowych płyt izby wszedł starszy mężczyzna, lat mniej więcej 50. Rzucił wrednym spojrzeniem na świeżaków, charknął okropnie, po czym wolnym krokiem zaczął iść w ich kierunku. Nie sposób było nie zauważyć paskudnej blizny jaką posiadał na twarzy. Zaczynała się na czole, a kończyła się na linii ust. Całość wyglądała niczym rzeka wpadająca do morza. Wiadomo było, że ten człowiek widział wiele śmierci i nie obce mu są pola walki. Z tlącym się jeszcze cygarem w ustach zagadał do grupy, której członkami byli: James Higgins, dobrze zbudowany, 28-letni mężczyzna, u którego w oczach było widać tajemniczą niepewność, Thomas Vercetti, siwiejący już starzec, o potężnych dłoniach, które jak można się domyślać ruszyłyby niejeden kawałek powojennego złomu, Monique, młoda, piękna kobieta, o drobnej budowie ciała, widać, że nie pochodzi z terenów USA, Yoji, wysokie, bardzo dobrze zbudowane chłopisko mające domieszkę krwi Azjatyckiej i Indiana O'hara, Texańczyk, mający na twarzy okropną bliznę, zawadiaka zapewne.

Dla Generała Blackforda, mimo ich, na pierwszy rzut oka, dobrych prezencji byli i tak tylko kupą gówna, z którego dopiero zrobi się konkretny i cholernie mocny kawałek stali.

W końcu wypalił, niczym ze starej śrutówki do swych nowych Podwładnych:
- A kogóż my tu mamy? Na targu w tej zasranej wsi Vegas była wyprzedaż psiego żarcia? Nieważne. Najpierw musimy wyjaśnić sobie kilka spraw. Słuchajcie uważnie, bo nie będę się powtarzał! Po pierwsze, to się żadne wakacje, ani obóz małych skautów. Jesteście w obozie Rebeliantów o nazwie Szkarłatne Sokoły! Przybyliście tu, aby walczyć z naszym wrogiem. Jeżeli nie wiecie kto nim jest, odpowiadam Wam: Wasi wrogowie to Blaszaki! Kim są Blaszaki? Blaszaki to Roboty! Wybaczcie, że mówię do Was jak do smarkaczy, ale z doświadczenia wiem, że nie wszyscy potrafią dobrze przyswajać wiedzę. Jestem zapobiegawczy.
Wasz oddział nazywa się Epsilon 9. Mam nadzieję, że jak na razie wszystko jest jasne. STOP! Nie odpowiadajcie.
Po drugie, JA jestem Waszym Dowódcą, i tylko MNIE macie się słuchać. Teraz ja jestem PANEM Waszego losu i o wszystkich problemach, pomysłach macie mnie OSOBIŚCIE informować.
Po trzecie: Wszelkie próby niesubordynacji tudzież dezercji zakończą się karą.

Na zakończenia jeszcze jedna rzecz: Gdy wyjdziecie z tego pokoju, podążajcie korytarzem. Na jego końcu znajdują się Koszary. Tam możecie się przespać i zebrać siły przed jutrzejszym treningiem. Jak na razie to wszystko co mam Wam do powiedzenia. Do zobaczenia... Rekruci!
(to ostatnie słowo podkreślił jakby chciał się dowartościować)

Nówki (bo tak też nazywano nowych Rekrutów) na widok Generała wychodzącego z sali wyraźnie odetchnęli z ulgą. Jedynie starzec zdawał się nie przejmować ostrym językiem i władczością Blackforda. Wszyscy za radą dowódcy przeszli do Koszar (które de facto prezentowały iście spartańskie warunki) by tam odpocząć i zapoznać się z członkami swego oddziału. Oddziału Epsilon 9.

_________________


Godzien haniebnej nazwy buntownika bo go natura mnóstwem wszelkich złości uposażyła

I choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo jestem największym sukinsynem w tej pieprzonej dolinie!
Ostatnio zmieniony przez Serafin 2008-05-03, 21:14, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Dzwonsson
[Usunięty]


0
Wysłany: 2008-05-03, 21:41   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Siadam na pierwszej z brzegu pryczy. A więc teraz z tymi ludźmi przyjdzie mi dzielić loś? Nic nie warta kobieta, która zapewnie zginie podczas pierwszego kontaktu z cyborgami. Azjata, co do cholery tu robi Azjata? Jak ja nienawidze tych podejrzanych typów, potomków imigrantów co to chcieli wciskać ludziom ryż i tanie filmy pornograficzne w raju z legend, w Ameryce. Takim to nie należy ufać. Starzec, na oko dziwny facet, jednak też widzę w nim coś obcego... Może mechol? A może makaron? Kto go tam wie, wygląda na tych co chcą się tylko pokazać, a w rzeczywistości to trzesą gaciami na widok wroga. I ten wesoły chłopak... Wygląda swojsko, czuję irlandzką krew, o ile mnie zmysły nie zawodzą, a rzadko to robią, to będzie z niego pożytek w naszej armii Yankesów.
- Ty, młody, chodź no tutaj! - zawołalem chłopaka z typowym akcentem rodem z Irlandii, którego tak często używamy w rodzinnych miejscowościach w Texasie tak szeroko zamieszkanym przez meksykańskich patałachów - Powiedz jak cię zwą i skąd jesteś młody Irlandczyku.


Ostatnio zmieniony przez Dzwonsson 2008-05-03, 22:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Clem Shirestock 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 38
Skąd: Z najgorszych koszmarów.

0
Wysłany: 2008-05-03, 22:16   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Thomas wszedł do koszar jako ostatni. Gdy tylko przekroczył próg, zatrzymał się i rozejrzał po twarzach kompanów. Zatoczywszy niewielkie koło, wsparł się placami o ścianę baraku i przewiązał kucyk siwych, tłustych włosów.
- Szkarłatne Sokoły? A co to kocham, kreskówka? - burknął pod nosem, wyraźnie rozbawiony tą nazwą.
James napisał/a:
- Ty, młody, chodź no tutaj! Powiedz jak cię zwą i skąd jesteś młody Irlandczyku.

Mężczyzna chwycił się ręką za czoło i pokręcił głową.
- Mamy już jednego palanta, któremu wydaje się, że rządzi innymi. Dam Ci radę chłopcze: Tacy jak Blackford, zazwyczaj krótko żyją. - powiedział nader spokojnym tonem. Zrobił kilka leniwych kroków i podszedł do mężczyzny na pryczy:
- Tommy Vercetti. - przedstawił się, wyciągając w jego kierunku dłoń.

Ostatnio zmieniony przez Clem Shirestock 2008-05-03, 22:20, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Aramil
Poszukiwacz Przygód


Posty: 36
Skąd: Tuż za rogiem

0
Wysłany: 2008-05-03, 22:39   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Ja pierdole ...... To była jedyna kwestia którą młodziak zdołał z siebie wyjąkac podczas ,,defilady'' sierżanta jakiegośtamktóregośzkoleiwhatever. Po ciętym przemówieniu ruszył z resztą w strone koszar.

- Niezły korytarzyk .... Zarzucił mimochodem podczas przebieżki korytarzem widząc jednak brak reakcji wzdrygnął ramionami i wszedł z resztą do środka.

Gdy mineło kilka chwil , które miał dla siebie i wykorzystał je na sciągniecie pilotki i lekko już zadrapanej kurtki. Arafatka i podkoszulek też nadawały sie do niczego ..... Trzeba będzie skroić jakieś nowe ciuchy pomyślał. Wten zaskoczył go głos jednego z meżczyzn.

James napisał/a:
- Ty, młody, chodź no tutaj! Powiedz jak cię zwą i skąd jesteś młody Irlandczyku.

Nim zdąrzył coś odpowiedzieć wtrącił sie drugi meżczyzna.

Tommy napisał/a:
Mamy już jednego palanta, któremu wydaje się, że rządzi innymi. Dam Ci radę chłopcze: Tacy jak Blackford, zazwyczaj krótko żyją
- Tommy Vercetti.

Na całą akcje tylko wzruszył ramionami. Przetarł dłonią tłuste włosy i powiedział ciepło.
- Fast like a fox! Tak mnie nazywali. Wieć możecie do mnie mówic mrs. Fox. Mówiac to niedbale siadł na pryczy co spowodowało że jego kurtka spadlą z pryczy wybijając z kieszeni glocka który uderzajac o ziemie zrobił taki hałas jakby wjechał do pomieszczenia czołg. Przeleciał przez pół pokoju i wylądował na środku .......
- ekhehem

_________________
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Dzwonsson
[Usunięty]


0
Wysłany: 2008-05-03, 22:53   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Spojrzałem na mężczyzne wyciagającego ku mnie dłoń... A jednak makaroniarz, pomyślałem. I w dodatku próbuje mnie ustawiać? No cóż, wychowano mnie na dobrego katolika mającego szanować bliźnich i nienawidzić Angoli, w sumie co ten człowiek zawinił, że jego praszczur pochodził z Włoch? Zresztą, kochanek mnie to obchodzi, na razie nie ma co wystawać przed szereg, szybko można z kulką nie tam gdzie trzeba skończyć.
- James Higgins - przedstawiłem się - Miło , iż posiadamy kogoś doświadczonego, kto podzieli się z nami dobrą radą - dodałem z przekąsem.
I jeszcze ten Lis...
- Fox, a jak brzmi rzeczywiście twe imię i nazwisko? I skąd jesteś? Lubię wiedzieć z kim mam stać w jednym szeregu.

Ostatnio zmieniony przez Dzwonsson 2008-05-03, 22:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Yakushi 
Berserker


Wiek: 28
Posty: 262
Otrzymał 4 piw(a)
Skąd: Smocza Wyspa

0
Wysłany: 2008-05-04, 08:13   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   


Słowa generała wywarły na nim wrażenie. W czasie końcowej przemowy jego usta wypuściły jedynie szept: "Jakbym miał jakiś wybór".
Skoro już tutaj trafił nie może sobie pozwolić na zapuszczenie korzeni. Gdy tylko generał odszedł, a towarzystwo ochłonęło - ruszył we wskazanym przez dowódcę kierunku. Wiele wspaniałych opowieści słyszał o bazie rebeliantów. Czas się przekonać ile z nich niesie za sobą coś więcej niż zlepek słów ocalałych.. spragnionych spokojnego życia mieszkańców powierzchni.
Idąc krokiem zdradzającym niepewność, a może i zdenerwowanie.. przyglądał się przedmiotom leżącym w pomieszczeniu/-ach. Aż do momentu dotarcia do koszar nie zwracał większej uwagi towarzyszących mu ludzi. Nadrobił to tuż po usadowieniu się na jednej z prycz.

Yoji nie był przyzwyczajony do towarzystwa. Ludzie .. jakich spotykał na swej drodze zazwyczaj chcieli go zabić bądź okraść (chociaż nie zawsze. Czasem woleli zabić i okraść). Z tego też powodu zaczął unikać ludzi co utarło w nim pewną nieśmiałość/ostrożność.
Napomniał się, że powinien sie uspokoić. Wsunął torbę i karabin pod prycz. Po czym położywszy dłonie na potylicy zaczął się przyglądać/przysłuchiwać_się pozostałym.
"Ciekawe jakie powody zepchnęły tak różnych powierzchniowców" - ledwo słyszał własne słowa..

Ostatnio zmieniony przez Yakushi 2008-05-04, 08:15, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Monique 
Obywatel


Wiek: 18
Posty: 110
Otrzymał 5 piw(a)
Skąd: KROTOSZYN!

0
Wysłany: 2008-05-04, 09:28   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Usiadłam na ławce. Wolnym ruchem zaczęłam targać sobie włosy. Głupi nawyk. Jednak pozornie nieważny ruch uspokajał i dodawał pewności siebie. Rozejrzałam się leniwie po pokoju...
"Kogo my tu mamy? Och... Trochę nas tu jest: jakiś tam James - nic szczególnego wygląda na zadufanego w sobie. Ciekawy azjata - czuje ,że on może być jedyną osobą, z którą będę mogła pogadać. Dlaczego? Oboje nie jesteśmy z tego cholernego USA. Jakiś tam Fox - widać ,że chce być tajemniczy. Thomas - człowiek próchno. Nie wiem czy on długo tu wyciągnie. Jakiś indianin, którego widizałam tylko przez chwilę...Założe się ,że nie będę tu lubiana. Mężczyźni...Myślą ,że jestem bezbronną istotą ,która nie daje sobie rady ze złamanym paznokciem. Nie wiedzą ,że u mnie w domu gnat to codzienność...Dobra! Koniec z tymi zasranymi wspominkami trzeba się przedstawić stadu." Zbieram w sobie maksimum uroku osobistego i zaczynam:

- "No cóż panowie chyba damy sobie spokój z formułkami grzecznościowymi. W końcu i tak będziemy widzieć swoje prawdziwe oblicza więc nie ma się co silić na kulturkę"- dodałam z kpiącym uśmieszkiem.
- "A tak wogóle to jestem Monique"

_________________
Deewana Hai Dekho...
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Yakushi 
Berserker


Wiek: 28
Posty: 262
Otrzymał 4 piw(a)
Skąd: Smocza Wyspa

0
Wysłany: 2008-05-04, 10:00   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Kiwnął lekko głową w gest powitania - "Witaj.."- odpowiedział spokojnie mierząc Cię wzrokiem - "..jestem Yoji."

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Clem Shirestock 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 38
Skąd: Z najgorszych koszmarów.

0
Wysłany: 2008-05-04, 11:43   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Indiana napisał/a:
- Fast like a fox! Tak mnie nazywali. Wieć możecie do mnie mówic mrs. Fox.
- na te słowa Thomas parsknął niekontrolowanym śmiechem - No... Będziesz pasował do ODDZIAŁU EPSILION 9. - skomentował parodiując Blackforda.
Na słowa Higginsa mężczyzna uśmiechnął się tylko, jakby wcale nie dostrzegł zawartej w nich ironii.
Moniuqe napisał/a:
- No cóż panowie chyba damy sobie spokój z formułkami grzecznościowymi. W końcu i tak będziemy widzieć swoje prawdziwe oblicza więc nie ma się co silić na kulturkę. A tak wogóle to jestem Monique.
- przez chwilę zdawało się, że Tommy znów się uśmiechnie, jednak ten grymas szybko przeszedł w oznakę zażenowania.
- To będzie ciekawe... Cholernie ciekawe. - jęknął. Kaszlnął chrapliwie i splunął siarczyście za próg krwawą flegmą. Osunął się po ścianie na ziemię, zdejmując z ramienia torbę i wyciągnął z jednej z kieszeni kamizelki mały flakonik tabletek. Wysypał jedną na dłoń i krzywiąc się przełknął ją popijając zawartością piersiówki.

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Serafin 
Millenium


Wiek: 22
Posty: 1027
Otrzymał 51 piw(a)
Skąd: Warszawa

989960
Wysłany: 2008-05-04, 12:57   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Waszą rozmowę przerwało nagłe wtargnięcie Starszego Kaprala Murphiego:

- Rekruci! Już po 10! Spieprzajcie do wyr, bo inaczej traficie na cztery-osiem do karceru. Jutro pobódka o godzinie 6.30. Po wstaniu macie pół godziny na poranną toaletę. O godzinie siódmej wyruszamy na poligon. Tam nauczycie się robienia pożytku z Waszych mózgów. I z Waszych gnatów. Co się tak kocham gapicie jak sroka w gnat? Do łóżek!!! - Krzyknął ostatnie słowa, po czym zgasił w Koszarach światło i trzasnął drzwiami. Cóż mieliście zrobić? Położyliście się spać.

Nad ranem budzą Was krzyki Blackforda:

- Wstawać hołoto! Macie pół godziny na umycie swoich brudnych ryjów.

Po wizycie w łazienkach, które były cholernie brudne i rzygać się chciało na sam ich widok, udaliście się na poligon. Tam każdy z Was otrzymał małego gnata zrobionego z polimerów (był bardzo lekki) - Glocka i miał nakazane strzelanie do celów, którymi były słomiane kukły. teraz się okaże co potraficie... a raczej czego nie potraficie.

- Strzelać! - krzyknął Blackford

_________________


Godzien haniebnej nazwy buntownika bo go natura mnóstwem wszelkich złości uposażyła

I choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo jestem największym sukinsynem w tej pieprzonej dolinie!
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Dzwonsson
[Usunięty]


0
Wysłany: 2008-05-04, 13:04   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Co ja tu robię? Trzymam w dłoni broń... Mógłbym kogoś zastrzelić, jednak przecież Bóg dał nam przykazania, których mamy ściśle przestrzegać. Nie zabijaj. Więc po co mi w takim razie ten pierdolony gnat? Ja się do praw boskich mogę zastosować, jednak jak ktoś będzie miał je w rzyci i zapakuje mi magazynek pieć piędzięsiątszóstek prosto w klatę? Trafię do raju, bo skurwiela nie zastrzeliłem zanim otworzył ogień... A może wysram się na całe moje życie przez które brnąłem w katolickiej wierze i tradycji? Gdzie ja jestem? Epsilon 9? Tak sie nazywa nasz parszywy oddział? I kto nim kieruje? Jakiś palant co drze mordę w niebogłosy... Już wolałbym makarona, wygląda na doświadczonego żołnierza... W sumie?
Nie zastanwiam się długo, obracam się szybko i ładuję kulkę w czoło naszego sparszywiałego dowódcy, mała rebelia zawsze zdrowo wpływa na żołnierzy, a tego pierdolca i tak nikt w armii nie trawi... Wiem, że trafiam, przecież mam doświadczenie w walce bronią krótką...

Ostatnio zmieniony przez Dzwonsson 2008-05-04, 13:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Yakushi 
Berserker


Wiek: 28
Posty: 262
Otrzymał 4 piw(a)
Skąd: Smocza Wyspa

0
Wysłany: 2008-05-04, 15:09   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   


Niepewnie zważył broń w łapie. Coś nie chciała dobrze leżeć - "Strasznie lekka" - mówiąc to uśmiechnął się, i wycelował przed siebie. Nie strzelił - jak by się można spodziewać. Opuścił broń i odwróciwszy się do generała rzekł:
"W co mam strzelać szef..?"
W tym momencie jego oczom ukazuje się ciekawe zajście. Jeden z towarzyszy obrócił się szybko, i strzelił ku przywódcy. Ściskając glocka przyglądał się całemu zajściu.

Ostatnio zmieniony przez Yakushi 2008-05-04, 15:12, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Clem Shirestock 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 38
Skąd: Z najgorszych koszmarów.

0
Wysłany: 2008-05-04, 15:35   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Thomas podniósł Glocka i przyglądał mu się przez chwilę uważnie. Potem przykląkł na jedno kolano, chwycił broń oburącz - uważny obserwator mógł zauważyć, że stary Vercetti jest leworęczny - i zamarł w bezruchu, celując w kukłę. Nawet odgłos upadającego ciała nie wyrwał go z tego stanu. Mierzył długo. Potem gwałtownie pociągnął za cyngiel i jeszcze raz. Wstał powoli i z wyraźnym przygnębieniem spojrzał na Blackforda. Zaciśnięte na rękojeści Glocka palce niemal zbielały. Thomas zwolnił magazynek, który z brzdękiem upadł na ziemię. Odciągnął lufę, uwalniając ostatnią kulę.
- Umywam ręce. - powiedział, choć nikt nie miał już wątpliwości, że odpowiedzialność spadnie na wszystkich.

[mały edit, dla wyjaśnienia pewnej kwestii]

Ostatnio zmieniony przez Clem Shirestock 2008-05-04, 22:09, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Aramil
Poszukiwacz Przygód


Posty: 36
Skąd: Tuż za rogiem

0
Wysłany: 2008-05-04, 16:12   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

W co ja się wpakowałem ..... Ale Informator mówił to co mówił trza jakosc to znieść.
Gdy rano ciepłe słońce lekko draźniło go po oczach rozglądał się po okolicy poligonu. (Serapek napisz mi co i jak) Gdy razem z resztą stał przed wełnianą kukła chwile sie zastanowił. Patrząc na azjate chwycił karabin podobnie jak on i celował w kukłe. Jednak gdy nacisnął spust broń o mało co nie wyleciała mu z dłoni. Otarł dłonia pot z czołą i lekko odetchnął z ulgą. Kładac broń powoli na swoje miejsce.

Na widok Całej sytuacji postąpił kilka kroków do człowieka w czapce.
- Ej stary..... no może troche w Odgłos wystrzału i upadajace ciało zniechęciły go do dalszych dywagacji.
- Ekhem , cóż .... Dokończył wziął i zapalił szluga. Pociągajac dym i wypuszczajac go tylko mamrotał pod nosem Już widze jak rzuce to palenie.

_________________
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

[Pobierz temat]
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

statystyka

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template icewind created by Seraphe.
prorady.pl - porady w krzywym zwierciadle życia
Strona wygenerowana w 0,28 sekundy. Zapytań do SQL: 32