Tawerna Hrothgara  Strona Główna

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj


[Pobierz temat]Poprzedni temat :: Następny temat
Sesja
Autor Wiadomość
Vinci
[Usunięty]


0
Wysłany: 2008-05-13, 14:11   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

"Nie miałem na to czasu, musiałem znaleźć zielarkę, mieszka niedaleko traktu, więc nie stracę dużo czasu, a Seraphe pewnie nie zauważył nic co mogłoby mnie interesować, w końcu znałem kiedyś te okolice jak własną kieszeń, niewiele mogło się tu zmienić przez 8 lat, przynajmniej tak mi się wydaje..."

 
 
Soleil 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 62
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Dzierżoniów

0
Wysłany: 2008-05-13, 14:16   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Nie miałam pojęcia co się stało z koniem. Może nażarł się czegoś w tych ruinach? Jakaś trucizna? Nagle osunął się, upadł, nie byłam w stanie niczego zrobić. Było za późno.
Pomyślałam, że jakoś dam sobie radę wrócić do drużyny na własnych nogach, nie z takimi rzeczami dawałam sobie w życiu radę. Chyba nie zboczyłam z drogi aż tak bardzo?
Usłyszałam jakiś szmer. "Tutaj ktoś jest" - pomyślałam. Zrobiłam kilka kroków i przez zarośla ujrzałam staruchę o nienaturalnie wykrzywionej twarzy.

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wszelak 
Obywatel

Wiek: 19
Posty: 97
Skąd: Children of Bhaal

0
Wysłany: 2008-05-13, 14:53   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

W głosie Seraphe słychać było podniecenie, dlatego czym prędzej wszedłem na gałąź koło niego. Rozjerzałem się dookoła:
- O żesz jasna cholera!
Po tych słowach zamarłem przerażony widokiem rozgrywającym się na mych oczach

_________________
Imię: Mignit
Rasa: Elf
Profesja: Mag
Umiejętności: Wykrycie Magii, Splatanie Magii, Sekretne Znaki
Ekwipunek: Szata, Kij podróżny, 3 mikstury leczenia, Tajemnicze Zawiniątko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Serafin 
Millenium


Wiek: 22
Posty: 1027
Otrzymał 51 piw(a)
Skąd: Warszawa

989960
Wysłany: 2008-05-16, 16:22   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Oto co zobaczyłem - ogromnych rozmiarów jezioro z iście przezroczystą wodą. Wreszcie trafia się nam coś dobrego - pomyślałem.

- Myślę, że tam będziemy mogli się zrelaksować i zebrać myśli! Chodźmy! - krzyknąłem do Towarzyszy

- Ale ktoś tam jest... I chyba nie są to ludzie... - dodałem z niepewnością w głosie...

_________________


Godzien haniebnej nazwy buntownika bo go natura mnóstwem wszelkich złości uposażyła

I choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo jestem największym sukinsynem w tej pieprzonej dolinie!
Ostatnio zmieniony przez Serafin 2008-05-16, 16:22, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wszelak 
Obywatel

Wiek: 19
Posty: 97
Skąd: Children of Bhaal

0
Wysłany: 2008-05-16, 16:27   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

- Kończy się nam woda, bardzo dobrze, że zobaczyłeś to jezioro. A ludzie? Cóż, mam w zanadrzu pare zaklęć... Poczekajmy na Beltyna i tego świra, razem pójdziemy zobaczyć co się tam dzieje!

Szczerze mówiąc nie mam ochoty na walkę, ale jeśli będzie trzeba...

_________________
Imię: Mignit
Rasa: Elf
Profesja: Mag
Umiejętności: Wykrycie Magii, Splatanie Magii, Sekretne Znaki
Ekwipunek: Szata, Kij podróżny, 3 mikstury leczenia, Tajemnicze Zawiniątko
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Dzwonsson
[Usunięty]


0
Wysłany: 2008-05-17, 19:02   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Beltyn, Samuel, Soleil:
Przedzierasz się przez zarośla z Samuelem przerzuconym przez plecy, niczym z workiem ziarna. Co rusz nękają cię okrzyki to radości, to zdziwienia twoich towarzyszy. Nie zważasz na nie jednak dalej brnąc między drzewami. Kilka lat minęło od twojej ostatniej wizyty w tym miejscu, a i przecież wtedy nie miałeś jasnej świadomości gdzie ciągną cię towarzysze... Można śmiało więc powiedzieć, że znajdowałeś się w takiej samej sytaucji jak Samuel... Łatwo chaty zielarki nie odnajdziesz, to już wiedziałeś, nie było żadnych konkretnych znaków, ani też wydeptanej ścieżki, suniesz do przodu na oślep... Jednak okazało się, że większych zdolności odnalezienie się w terenie nie wymagano od ciebie przy znalezieniu chaty. Trakt widocznie został przesunięty na zachód, więc chata znajdowała się nieopodal ubitej drogi, a nie jak kiedyś, w sercu głuszy. Miałeś właściwie niespotykane szczęście, iż skojarzyłeś miejsca i fakty, co pozwoliło ci przypomnieć sobie o zielarce zamieszkującej okolicę... Wychodzisz na wyjątkowo niewielką polankę, na której stoi porośnięta bluszczem i mchem chata, aczkolwiek to co ujrzałeś przeszło twoje wyobrażenia. Przy niewielkim ognisku siedziała stara kobiecina, a tuż obok stała i przyglądała się jej wasza przewodniczka, Soleil...

Dieter, Seraphe, Mignit:
Seraphe wisi niczym egzotyczny zwierz na wierzchołku drzewa i rozgląda się po okolicy, ma wyjątkowe szczęście iż w tym miejscu znajduje się niewielkie wzniesienie przez co zakres widoczności jest całkiem szeroki. Z czubka owego drzewa można dostrzec całkiem spore jeziore, wyjątkowo czyste, zupełnie jakby nietknięta skażeniem chaosu... Mimo iż aura jest w tym miejscu szalenie słaba, to zjawisko wydaje się być nadzwyczajnym. Tuż przy brzegu można dostrzec niewielkie obozowisko, ledwie kilka postaci kręcących się wzdłuż jeziora, niewielki namiot i skromne ognisko... Postacie z pewnością nie są ludźmi, są znacznie niższe... Jednak za wysokie na krasnoludy czy niziołki... Co ciekawe tuż za niewielkim fragmentem lasu na wschód od jeziora można dostrzec zarys dymu... Może to jakaś niewielka osada? A może i nie?

Ostatnio zmieniony przez Dzwonsson 2008-05-17, 19:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Vinci
[Usunięty]


0
Wysłany: 2008-05-17, 19:13   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

"No nareszcie, już myślałem, że się zgubie w tym cholernym lesie" - burknąłem pod nosem, gdy wyszedłem na znajomą polanę, Samuel zaczynał mi ciążyć, otarłem pot z czoła i gdy lekko przechyliłem głowę w lewą stronę...zamarłem przez chwilę, w krzakach stała oszołomiona Soleil i przyglądała się zielarce. Spojrzałem na nią znacząco jakby mimiką pytając: "Co Ty tu robisz do cholery?!" Tą sprawę jeszcze sobie z nią wyjaśnię, teraz muszę się zająć zielarką, porozmawiamy sobie razem, podszedłem bliżej, wciąż niosłem skrępowanego Samuela na ramieniu, zielarka jakby nie zwracała na nas uwagi, siedziała przy ognisku zapatrzona w dal, gdy stałem już całkiem obok powiedziałem ściszonym głosem:

-Zielarko Afest... - czekałem na odpowiedź.

Ostatnio zmieniony przez Vinci 2008-05-17, 19:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Soleil 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 62
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Dzierżoniów

0
Wysłany: 2008-05-17, 19:41   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

"Zauważył mnie!" - pomyślałam i cofnęłam się o krok pozwalając gałęziom jakiegoś niskiego drzewa mnie zasłonić. Właściwie nawet jeśli mnie zobaczył, to co z tego? Nie miałam niczego do ukrycia, nie musiałam mu się nawet tłumaczyć. Znów wlazłam w krzaki i odgarnęłam ręką liście.
Powiedział coś do tej staruchy. Byłam zbyt daleko, żeby to usłyszeć. Mogłabym podejść jeszcze trochę... Albo wskoczyć w tamte bliższe rośliny, ta kobieta chyba mnie nie zauważy, to tylko kilka metrów. Ciekawość zwyciężyła, przemknęłam i skryłam się w nienaturalnie wysokich trawach.
Nie wiedzieć czemu, zależało mi na uniknięciu rozmowy z tą starowiną. Niech Beltyn załatwi z nią swoje sprawy i wracamy na trakt.

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Dzwonsson
[Usunięty]


0
Wysłany: 2008-05-21, 16:27   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Zielarka dobrze zdawała sobie sprawę z obecności elkfi kryjącej się w zaroślach, aczkolwiek postanowiła ją zignorować, koniec końców usłyszała zawołanie ze strony zdyszanego młodzieńca, a to zawsze znacznie bardziej kusząca perspektywa... Odwróciła się więc w stronę chłopca i ujrzała, że przez plecy ma on przerzuconego innego młodzieniaszka... Zawsze dwóch lepszych od jednego, przewinęło się jej przez myśli...
- Z czym do mnie przychodzisz, synu? - zapytała zaciekawiona staruszka.

 
 
Vinci
[Usunięty]


0
Wysłany: 2008-05-21, 16:40   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Soleil chowała się za krzakami, nie wiem co jej strzeliło do głowy, przecież ją widziałem...

-Zielarko, mam pewien problem... - zrzuciłem Samuela z ramienia jak worek kamieni na ziemie, tylko jęknął z bólu - ...ten mężczyzna ma napady szału, popadł w obłęd, potrzebuję czegoś co pomoże mu odzyskać świadomość, choćby na jakiś czas. Wiem, że posiadasz coś takiego, bywałem tu kiedyś z moim ojcem po leki, pamiętasz mnie?

Zdjąłem pierścień należący niegdyś do mojego ojca z palca i pokazałem jej, byłem pewien, ze go zapamiętała.

-Możesz mi pomóc?

Ostatnio zmieniony przez Vinci 2008-05-21, 16:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Dzwonsson
[Usunięty]


0
Wysłany: 2008-05-21, 17:36   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

- Typowy narwany młodzieniec, myśli, że przyjdzie taki z rodowym pierścieniem, co to od wieków jest w posiadaniu rodziny i w jednej chwili wszyscy rzucą się na kolana i uznają go za jednego z wielkich tego świata, co to włości jego sięgają daleko, a władza jest wręcz mityczna... Takich błyskotek to ja widziałam setki, wszyscy możni z okolicy ściągali i nadal ściągają do mnie by leczyć swe schorzenia wszelkiej maści. Każdy obiecywał bogactwa i tytuły, a tu nic, rzucili parę miedziaków i tyle co ich widziałam... Pokaż no tego gagatka. - rzekła i poczeła obserwować Samuela, zbadała go na kilka znanych ci sposobów, które miałeś okazje ujrzeć przy wszystkich wizytach medyków.
- Pomóż mi go wciągnąć do chaty, tam się nim zajmę, synu. - rzuciła i złapała twojego towarzysza pod ramię...

Chata była jednoizbowa. Wewnątrz panował zaduch i zapach parzonych ziół, zdawało się, że każdy kąt już przesiąkł aurą wywarów wszelakich. Położyliście Samuela na jednym z kilku sienników, domyśliłeś się, że zielarka rzeczywiście musi prowadzić własną niewielką klinikę. Afest poczęła dokładniej obserwować zachowania twojego kompana na wszelkiego rodzaju ukłucia, szczypnięcia czy też uderzenia. Pozwoliła sobie nawet na krótką chwilę wysłychać bełkotu szaleńca, zaserwowanego jej przez Samuela... Zastanowiła się, zmarszczyłą brwi i rzekła.
- Dobrze, jestem w stanie go z tego wyciągnąć, tak myślę, jednak musicie pamiętać, że to raczej słabość nabyta już jakiś czas temu, więc zapewne momentami będzie miał ci on nawroty... No i musicie tu zostać przez kilka dni, może tydzień, muszę mieć na niego oko...
Macie więc problem, jesteście uczestnikami w zawodach, a tymczasem żąda się od was ogromnej straty czasu. Zdrowie towarzysza czy posłuszeństwo wobec waszego mocodawcy i władcy zarazem...

 
 
Vinci
[Usunięty]


0
Wysłany: 2008-05-21, 18:05   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

-Tydzień to dla mnie nie problem. - powiedziałem bez chwili zastanowienia - Tym bardziej jeśli pozwolisz mi rozłożyć obozowisko na polanie, żebym mógł go codziennie doglądać, w zamian za to mogę dostarczać Ci pożywienie i ewentualnie skóry jeśli sobie tego życzysz.

To była dobra oferta, Afest nie wyglądała na myśliwego, a w jej domu nie widziałem wiele skór i innych okryć. Pozostała kwestia Soleil, która czaiła się gdzieś w pobliskich krzakach, w przeciwieństwie do pozostałych towarzyszy, wie gdzie jestem, zapewne będzie mnie obserwować i nie spodoba jej się tygodniowy postój...trzeba będzie dać sobie z nią jakoś radę. Czekałem tyle lat, kilka dni to nie problem, ale na więcej sobie nie pozwolę, a nie wiem gdzie nas może poprowadzić ta elfka. Reszta drużyny albo pójdzie dalej, albo będą mnie szukać, a może nawet sam się po nich wybiorę, w każdym bądź razie ja muszę czekać tydzień.

 
 
Soleil 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 62
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Dzierżoniów

0
Wysłany: 2008-05-21, 18:17   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Kiedy weszli do chaty wyłoniłam się z traw. Podeszłam bliżej i dyskretnie zerknęłam w zalepione brudem okienko. Dostrzegłam Beltyna, który rozmawiał z kobietą. Co on robi, przecież nie mamy czasu! Zapukałam w okno w nadziei, że usłyszy, zrozumie o co mi chodzi i się pospieszy.

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Vinci
[Usunięty]


0
Wysłany: 2008-05-21, 18:30   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

"Oszalała" pomyślałem. Siedziała na zewnątrz wpatrując się w nas przez niewielkie brudne okienko i jeszcze zaczęła w nie pukać. Chociaż wyglądała dość komicznie, podła, poważna elfka puka sobie w okienko na świeżym powietrzu i robi głupie miny. Spojrzałem tylko w jej stronę dając jej do zrozumienia wzrokiem, że musi poczekać. Pójdę do niej jak tylko się dowiem co postanowi Afest, coś czuję, że czeka mnie ciężka rozmowa...

 
 
Soleil 
Poszukiwacz Przygód


Posty: 62
Otrzymał 1 piw(a)
Skąd: Dzierżoniów

0
Wysłany: 2008-05-21, 18:35   [Pobierz post]   [Pobierz temat]   

Nie to nie. Nie dość, że robię z siebie błazna, to jeszcze mam czekać? Zwariował.
Odwróciłam się i pobiegłam w stronę lasu. Może znajdę Seraphe'a, Dietera albo Mignita.

Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

[Pobierz temat]
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

statystyka

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template icewind created by Seraphe.
prorady.pl - porady w krzywym zwierciadle życia
Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 32