Hm, to może chciałabyś rzucić uroczym oczkiem na tłumaczenie Kelseya dla Cieni Amn? Niewiele mi tam tego zostało, głównie chyba flirty i kilka lovetalków. Mhrm?
Dwa pytania:
1. "Drizzt" w dopełniaczu to "Drizzta", "Drizzt'a" czy "Drizzita"?
2. Czy "Drizzita" nie brzmi przypadkiem beznadziejnie? (Sorry Yarp )
_________________
Maagdaa napisał/a:
Sotek wiesz jakbym np sobie szla z kumpela albo gorzej-sama i tak nagle mi tu albatros wlatuje na glowe i w ogole wiesz jeszcze rzyga rybami to totalnie masakra ;/ a tak na serio to bym sie wkurzyla ze ''spotyka sie'' ze mna a mnie nie uprzedza ;/
A 'drizzita' brzmi beznadziejnie, rzeczywiście. W ogóle słowo 'drizzit' celowo pojawia się tylko w 'Nowym Domu' i dziwi mnie, jak często widzi się taką pisownię.
Raczej Drizzta. Apostrof dodaje się zdaje się tylko wtedy, gdy ostatnia litera jest niewymawialna - czyli np. House'a , Salvatore'a , ale Michaela czy Jordana. Ale sprawdź
A jak zastąpić Drizzta w wołaczu (Drizzicie)? Drizz(t)cie (?) brzmiałoby trochę nie teges. Może po prostu "Hej, Drizzt"?
_________________
Maagdaa napisał/a:
Sotek wiesz jakbym np sobie szla z kumpela albo gorzej-sama i tak nagle mi tu albatros wlatuje na glowe i w ogole wiesz jeszcze rzyga rybami to totalnie masakra ;/ a tak na serio to bym sie wkurzyla ze ''spotyka sie'' ze mna a mnie nie uprzedza ;/
Ostatnio zmieniony przez Albatros 2008-09-21, 23:26, w całości zmieniany 2 razy
A więc jesteście z tych ludzi, co w drużynie mają Dżeheyrę, Wajkonię, Jana Dżjansena. Walczą z Ayrenykusem. I uważają, że od Ania jest Aniei.
Odmiana o jakiej mówicie została wam wtłoczona do główek przez ludzi, którzy stworzyli niedźwieżuki i odpychaczy w D&D3. Czytajcie: gówno.
'Drizzita' jest bardziej naturalne dla polskiego języka, zdecydowanie. W pełnych imionach zwykle przed końcem pojawia się samogłoska. A duże nasilenie dztr to anglo/szwabskia sprawa. Dawida, Daniela. Dawda? Danla? Samo imię Drizzt też dla j. polskiego naturalne nie jest - lepsze do wymówienia (samo ciśnie się na język) jest właśnie Drizzit. Zachowujesz twardość 'z' (bo wy czytacie to jako Drist) i jest przyjemniejsze.
Ale jakoże wpisało się to w myśl polskiego gracza (myśl niekoniecznie trzeźwą i racjonalną) to zmieniajcie choćby i na Drzta, aby było krócej. Sam nie byłem co do tego zdecydowany, chociaż zauważyłem, że w oryginale pojawia się naprzemiennie Drizzit i Drizzt. W większości przypadków tak pozostało.
A więc jesteście z tych ludzi, co w drużynie mają Dżeheyrę, Wajkonię, Jana Dżjansena. Walczą z Ayrenykusem. I uważają, że od Ania jest Aniei.
Kolega myli pojęcia. W pewnych wyrażeniach, w tym przypadku nazewnictwach, imionach istnieje naturalny proces traktowania takowego jako przynależne do danego języka... Czy John będziesz wymawiał zgodnie z polskimi zasadami odczytu? Nie. Powinieneś sam rozgraniczyć kiedy i jak należy wymówić dany szereg liter.
Yarpen napisał/a:
'Drizzita' jest bardziej naturalne dla polskiego języka, zdecydowanie. W pełnych imionach zwykle przed końcem pojawia się samogłoska. A duże nasilenie dztr to anglo/szwabskia sprawa. Dawida, Daniela. Dawda? Danla? Samo imię Drizzt też dla j. polskiego naturalne nie jest - lepsze do wymówienia (samo ciśnie się na język) jest właśnie Drizzit. Zachowujesz twardość 'z' (bo wy czytacie to jako Drist) i jest przyjemniejsze.
Drizzt jest tworem anglojęzycznym, czytaj, wytworzonym przez osoby posługujące się językiem angielskim. Tak więc mimo chodem powinniśmy te imię odczytywać za pomocą angielskiego systemu. Później zaś odmianę przeprowadzamy też przy automatycznej uwadzę na oryginalną pisownię. Krótko mówiąc, to co piszesz, bez obrazy, jest bezsensownym bełkotem. Według mnie walnąłeś prześmiewczą gafę i teraz starasz się snując wywody godne posła PiS odkręcić sprawę.
Według mnie walnąłeś prześmiewczą gafę i teraz starasz się snując wywody godne posła PiS odkręcić sprawę.
Więc gafa ta była jak najbardziej zamierzona bo twardo stoję przy swoim (o czym może powiedzieć Albatros, któremu zatrułem na ten temat GG).
Dzwonsson napisał/a:
W pewnych wyrażeniach, w tym przypadku nazewnictwach, imionach istnieje naturalny proces traktowania takowego jako przynależne do danego języka...
Widzisz, za czasów gdy współpracowałem jeszcze przy rozmaitych tłumaczeniach związanych z fantastyką [tu: pokazówka jakichśtam pseudo-kwalifikacji do wypowiadania się na temat] spotkałem się z facetem, który nazwę 'High wall' chciał przetłumaczyć na... 'High Wall'. Za 4 stronicowy wykład na temat umysłowo-translatorskiej impotencji tego pana o mało co wyrzucono mnie z składu tłumaczy Midnight D20 (chociaż przyznano mi rację).
Dzwonsson napisał/a:
Drizzt jest tworem anglojęzycznym, czytaj, wytworzonym przez osoby posługujące się językiem angielskim.
Odbiorcą jest Polak. Nie ma on prawa dostać spolszczonej nazwy własnej? 'Targowo' nie brzmi tak samo jak 'Trademeet'...
To dosyć delikatna sprawa, czasem należy pozostawić nazwy oryginalne (przykład: sknocone tłumaczenie Fable, gdzie urocze jednoczłonowe nazwy miast pozamieniano na Kamienne Altany i Dębowe Doliny). Jednak jestem wyznawcą teorii, która w kręgu tłumaczy kreatywnych witana była często z entuzjazmem - że tłumacz ma, niczym Machiavelli, zabijać, gwałcić, straszyć, zmieniać szyk zdaniowy, poprawiać autora - wszystko po to, by ODBIORCA otrzymał wartościowy produkt w swoim języku. A przystosowanie do innego języka to nie tylko tłumaczenie słówek. Nawet już nie chodzi mi o związki frazeologiczne.
Tutaj fakt, nie trafiłem z przypodobaniem się odbiorcy - nie wiedziałem, że beznadziejne tłumaczenie panów z ISY tak bardzo wryło się bezkrytycznemu tłumowi w mózg. Kozo, jak dobrze, że stworzyłaś ludzi takich jak P. Cholewa.
Dzwonsson napisał/a:
Czy John będziesz wymawiał zgodnie z polskimi zasadami odczytu?
Jeżeli specyfika świata narzuca nam nazwy typowo anglojęzyczne (tzn. John dobrze czuje się w tych realiach, za to Jan by dostał po dupie) to John będzie trafne. Jeżeli jednak świat MOŻE być przełożony na czysto polski... to czemu nie?
Forgotten Realms w tym przypadku ciężko tu określić. Z pewnością wszystkiego się nie zmieni/poprawi, jednak nieszczęsnego Drista bym zmienił w pierwszej kolejności.
Dodam: tak, denerwuje mnie zaistniała sytuacja. Nie dlatego, że krytykujecie moją pracę. Sam przyznam, że część tłumaczeń nie jest najwyższych lotów i modlę się o korektę. Jednak postawa 'hermetycznej głowy' wśród tłumaczy mnie po prostu razi i wk**wia. Jako tłumacz fantastyki trzeba niestety myśleć.
I jednak nie jestem sam w swoich poglądach, bo miałem zajmować się oficjalną terminologią D&D4. Nie zajmuję się, od razu dodam - więc nie ma szpanu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum