Niestety nigdy nie było mi dane zagrać w Bard's Tale, ale na pewno kiedyś to zrobię.
He, he gra jak gra, ale humor i piosenki przednie. Miałam wrażenie, że nawet Fronczewski czytający rolę barda- narratora dobrze się bawi. No i gra wyśmiewa sporo występujących w RPG-ach idiotyzmów np. opróżnianie skrzyń przez bohatera, skarbce wypadające z niepozornych zwierzątek, obowiązkowy etap z lawą i inne takie atrakcje do których gracze przywykli, choć ze zdrowym rozsądkiem i logiką nie mają wiele wspólnego.
I tu pojawia sę wątek zakończenia gier, a końcówki jakie są każdy widzi. Trudno o taką, która by się naprawdę podobała.
Zakończenie nie musi być patetyczne. Zakończenie powinno mieć klimat. Zakończenie pierwszego Fallouta polecam, jest bez efekciarstwa, ale kopie w dupę. Podobnie jak w Bloodlines, w którym szczególnie kolega taksówkarz daje nam sporo do myślenia. <mryg do tych, którzy kojarzą kto zacz> A to tylko kilka przykładów, znalazłoby się więcej. Tyle, że ja nie oczekuję po zakonczeniu gry fajerwerków, czy taniego wzruszenia, lecz suspensu.
Tu się zgodzę, ale niestety większość gier kończy się, no cóż, rozczarowująco.
Całkiem jakby programiści nie mieli innego pomysłu poza wielkim wybuchem. Szkoda.
Tu się zgodzę, ale niestety większość gier kończy się, no cóż, rozczarowująco.
Całkiem jakby programiści nie mieli innego pomysłu poza wielkim wybuchem. Szkoda.
Pewnie dlatego, że większość twórców po prostu boi się zgnoić w końcówce głównego bohatera. Tudzież pomysły na trzęsienia ziemi i stopniowe narastanie napięcia kończą im się w połowie gry. Poza tym, jak tu zabić, okaleczyć, czy zrobić cokolwiek wrednego bohaterowi, który będzie potrzebny do zrobienia sequela?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum