Hm. Jak dla mnie najlepiej rozpisana postać w sadze. Można go nie lubić, ale docenić kunszt twórców... czy też kląć na widoczną niekiedy nieudolność w przypadku innych postaci. Anomen jest ciekawy, bo jest postacią niejednoznaczną. Ma problemy. A już przemiana charakteru na furiata to magia, sycę się jego arogancko-pyszałkowatym gniewem. Jednak nawet na początku jest cholernie intrygujący. Przez długie lata poniżany przez ojca-pijaka zaczyna obudowywać się powiastkami o olbrzymach. To jest fajne, bo tacy ludzie naprawdę istnieją. Jest gdzieś między plebsem którym gardzi a wysokimi rodami, których pogarda doprowadza go do furii.
W porównaniu z slapstickowym Jansenem/Minsciem - czyli zabawnymi postaciami bez rysu psychologicznego chyba robi to 'drobną' różnicę.
Doszukiwanie się głębokiego rysu psychologicznego w jakiejkolwiek postaci z Baldur's Gate jest ciut śmieszne. Wszystkie postacie są zbudowane bardzo schematycznie (dobry - zły, dziecinny - dojrzały, czarujący - arogancki), więc na dłuższą metą (ba! na krótszą też) są strasznie nudni. Nie jest to tytuł, w którym można się zachwycić rozterkami bohaterów lub przejąc ich problemami. NPCów można, zatem oceniać tylko po cyferkach, a te przemawiają za Anomenem.
Jeśli jednak uprzeć się przy porównywaniu "charakterów", to drowka prezentuje się fatalnie. Nie przemawiają do mnie jej pseudo-brutalne przypowiastki, a romans oparty na wahaniu między wielką namiętnością i pogardą jest o tyle śmieszny, co żenujący. Rycerzyk nie jest może wiele lepszy, ale przynajmniej tyle nie gada.
_________________ I am the Master of Puppets! Who do you think the Puppets are?
Jak dla mnie, przy Anomenie przynajmniej próbowano. Stąd też przykrość mnie bierze jak słyszę jak źle jest rozpisany. Jeśli chodzi o schematyzm w tworzeniu NPC, spójrz na NWN2: łotrzykowate diabelstwo, paladyn paladyn, krasnolud do bitki i do napitki, mdława druidka - jest znacznie, ale to znacznie gorzej.
W tej kwestii zgadzam się wyjątkowo z Yarpenem. Wydaje mi się, że Anomen posiada jakiś niewielki chociaż fragment rysu psychologicznego. Postać w grze cRPG to jest oparta na tych samych założeniach co fikcyjny bohater powieści czy filmu, to jak ten charakter zostanie nakierowany w przypadku "Baldur's Gate" zależy przede wszystkim od nas. Niewątpliwie istnieje możliwość stworzenia z Anomena nietuzinkowej postaci wyróżniającej się aspektami psychologicznymi od reszty szaraczków.
Nie chce negować, że Anomen ma ciekawą (najciekawszą?) osobowość, choć sam tego nie czuję, ale myślę że opinia sprzed kilku postów była nieco na wyrost. Nie wiem jak wygląda sprawa NPCów w drugim NWNie, ale Baldur też jest bardzo schematyczny:
Minsc - tępy osiłek,
Korgan - chciwy, lubujący się w bitce krasnolud,
Keldorn - rycerz bez skazy,
Edwin - pyszny czarodziej,
romanse dla mężczyzn - słodziutka dziewczynka, drapieżny wamp i stadium pośrednie,
wszyscy prezentują pewne archetypy znane z książek i filmów.
_________________ I am the Master of Puppets! Who do you think the Puppets are?
Schematycznie czy nie, nie ma co się oszukiwać - jest w tych wszystkich dialogach, wstawkach, historyjkach, planach coś magicznego - epic story może nie najwyższych lotów, ale za to bardzo przystępne i lekkostrawne
_________________ Godzien haniebnej nazwy buntownika bo go natura mnóstwem wszelkich złości uposażyła
I choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo jestem największym sukinsynem w tej pieprzonej dolinie!
GM, niestety, światem rządzą pewne stereotypy i schematy, które swój początek wzięły jeszcze przed wiekami w bajaniach wiejskich bab. Mimo, iż cywilizacyjnie posunęliśmy się o lata świetlne do przodu, gdzieś tam ten niewielki zalążek kultury w nas tkwi i powielamy pewne wzory. Co kiedyś było opowieścią staruszków w podlaskiej wsi czy pieśnią trubadura na miejskim rynku, dzisiaj jest książką, filmem czy grą cRPG.
Problem polega na tym, że w ogólnym rozrachunku to standardowe i wielokrotnie sprawdzone modele bohaterów mają największe poparcie. Tworząc postać wyjątkowo nietuzinkową i barwną musisz być nastawiony na ryzyko związane z tym, że ta się nie przyjmie. To właśnie podstawowa różnica między RPG a cRPG. W "papierowych" grach fabularnych to właśnie kreatywność gra kluczową rolę w przedstawieniu własnej postaci i tę cechę MG często docenia nagradzając gracza dodatkową ilością PD czy przypisując mu bonusową rolę w zespole i przygodzie. Natomiast w gry cRPG grają też bardzo młodzi ludzie, dla których rozbujały charakter bohatera może zabierać jedynie cenny czas między jedną rzeźnią a drugą. Developer musi się z tym liczyć, więc ma niewielki wybór.
Ostatnio zmieniony przez Dzwonsson 2009-06-22, 15:33, w całości zmieniany 1 raz
Jakiś nieporządek się zakradł do Twojej wypowiedzi. Do tej pory chyba rozmawialiśmy o NPCach. Bohatera gracza NIE można w to wmieszać, bo to inny gatunek. We właściwie wszystkich cRPGach postać prowadzona przez konsumenta ma już bogatą psychikę, chociażby przez głupie opcje dialogowe i wykonywanie konkretnych zadań (a innych nie). To tak jakby porównywać główną rolę ze statystowaniem.
Oczywiste jest, że gra musi zawierać kilka utartych wzorców "dla mas", ale to nie oznacza przecież, że nie wolno wprowadzić jakiejś bogatszej postaci, którą wspomniany przez Ciebie, żądny krwi młodzian ominie szerokim łukiem. A postać nietypowa ma jedną przewagę nad schematycznymi - nie musisz jej polubić, ale na pewno zatrzymasz się nad nią chwilę i podumasz.
Dzwonsson napisał/a:
To właśnie podstawowa różnica między RPG a cRPG.
Ech... Ten temat powraca jak bumerang. Wskaż mi choć jedno podobieństwo (prócz nazwy) w RPGach i cRPGach.
_________________ I am the Master of Puppets! Who do you think the Puppets are?
Jeżeli sądzisz, że w kontekście gier cRPG mój wywód wykracza poza NPC, jesteś w błędzie. W RPG z NPC mamy niewiele do czynienia, więc krótka notka na temat gier "papierowych" mogła wprowadzić cię w błąd. W kontekście tworzenia bohatera (czyt. NPC) i racji, na które developer musi zważać, ciągle brniemy w tym samym temacie.
GM napisał/a:
We właściwie wszystkich cRPGach postać prowadzona przez konsumenta ma już bogatą psychikę, chociażby przez głupie opcje dialogowe i wykonywanie konkretnych zadań (a innych nie). To tak jakby porównywać główną rolę ze statystowaniem.
Niekoniecznie. Wiadomo, że fabuła kręci się wokół głównego bohatera, jednak mamy też dosyć spory wpływ na poczynania NPC, przykładowo możemy zachęcić bądź zniechęcić Anomena do szukania zemsty za śmierć siostry, co ma w przyszłości rozgrywki spory wpływ na kondycję psychiczną i zachowania tego bohatera.
Cytat:
Ech... Ten temat powraca jak bumerang. Wskaż mi choć jedno podobieństwo (prócz nazwy) w RPGach i cRPGach.
Szczerze? Podobieństw może być znacznie więcej, jednak wszystko zależy od systemu, mistrza gry oraz graczy.
Nie jestem wcale pewna, czy gracze szukają akurat jakiejś głębi w grach.
Przecież bądźmy szczerzy wszystkie te historyjki to baśnie dla mniej lub bardziej dorosłych.
I dlatego powinno być typowo- zuo zue, straszne i mroczne, a dobro szlachetne do przesady.
Postacie jak w każdej baśni- złotowłosa księżniczka do wyzwolenia, szlachetny rycerz, przygłupi olbrzym o dobrym sercu itp itd.
Jak dla mnie filozofii już w Wiedźminie za dużo było- te wybory moralne z których żaden nie jest dobry.
Nie pasowało mi to do growej, baśniowej konwencji- coś jak wampir w westernie.
Niekoniecznie. Wiadomo, że fabuła kręci się wokół głównego bohatera, jednak mamy też dosyć spory wpływ na poczynania NPC, przykładowo możemy zachęcić bądź zniechęcić Anomena do szukania zemsty za śmierć siostry, co ma w przyszłości rozgrywki spory wpływ na kondycję psychiczną i zachowania tego bohatera.
Nie powiedziałem, że "głębia" dotyczy tylko głównego bohatera, chodziło mi o to, że nie można jej porównywać z NPCową.
Dzwonsson napisał/a:
Szczerze? Podobieństw może być znacznie więcej, jednak wszystko zależy od systemu, mistrza gry oraz graczy.
Hm... Współczuję ci takich doświadczeń.
Simi napisał/a:
Jak dla mnie filozofii już w Wiedźminie za dużo było- te wybory moralne z których żaden nie jest dobry.
Akurat Wiedźmin nie jest najlepszym przykładem, bo większość z wyborów albo ograniczało się do "dobry/zły" albo nie miała wpływu na grę. Co do szukania głębi - to już zależy od konkretnego gracza. Są i tacy, którzy się jej doszukują tam, gdzie naprawdę jej nie ma.
_________________ I am the Master of Puppets! Who do you think the Puppets are?
Nawet z rzeczami bardzo stereotypowymi można się znakomicie bawić. Najlepszym przykładem jest Final Fantasy, w którego części na PSX namiętnie obecnie pogrywam na PSP. Final Fantasy 9 to ultraklasyczna fantasy, porwanie księżniczki, która jak się okazuje chce być porwana, do tego postacie - zbuntowana księżniczka nieznająca życia, ślepo broniący jej fatłapowaty błędny rycerz, charyzmatyczny łotr zaskarbujący sobie jej sympatię... takie schematy pozwalają łatwo się odnaleźć, a jednak dzięki genialnej realizacji można się nim cieszyć. Tak, stałem się fanatykiem FF
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum