Akurat Wiedźmin nie jest najlepszym przykładem, bo większość z wyborów albo ograniczało się do "dobry/zły" albo nie miała wpływu na grę. Co do szukania głębi - to już zależy od konkretnego gracza.
Chodzi o to, że w paru miejscach było mi jakoś tak nieprzyjemnie podjąć decyzję (bo każda zła była).
I nawet zakończenie... no cóż akcja rozwinęła się tak, że cofnęłam się i wybrałam dla wiedźmina neutralność, bo tak mi to nie pasowało.
Nie było to takie baśniowe i nierzeczywiste jak zazwyczaj w grach.
Nie wiem w sumie czy to źle, czy dobrze.
Mnie to nie bardzo pasuje.
Jakiś przykład? Każdy widzi to trochę inaczej, ale już trochę czasu minęło od kiedy grałem w Wiedźmina, więc mogę nie pamiętać wszystkiego. Akurat oś elfy-neutralność-ludzie była trudnym wyborem (przynajmniej dla większości graczy, bo ja nie znoszę długouchów ), ale jak się okazało na końcu, był to wybór mało ważny, bo i tak wszystko wróciło do "normy".
_________________ I am the Master of Puppets! Who do you think the Puppets are?
No właśnie. Jedna z forumowych dyskusji pchnęła mnie do założenia takiego właśnie tematu. Jaka drugoplanowa postać z gier (niekoniecznie cRPG) jest najbardziej dopracowana pod względem psychologiczno-historycznym? Nie chodzi mi o postacie, które lubicie, ba! - możecie ich nie cierpieć za idiotyczne dialogi i nie trzymającą się kupy biografię, może to być nawet "głębia" pokroju obrazów Picassa i filmów Almodóvara (tu składam przeprosiny osobom, które rozumieją twórczość wyżej wymienionych ). Chodzi o tych, którzy wyrywają kawał roli naszemu Mejn Hiroł i siłą wdzierają się na pierwszy plan, którzy nie dają spać po nocach i zapadają w pamięć na lata, którzy "wciągają" bardziej niż główny wątek i klepanie leveli, a nawet tych, których nie rozumiecie ani odrobinę, ale wstydzicie się do tego przyznać. A więc? Kto kojarzy Wam się z tym patetycznym opisem?
Pozwolę sobie zacząć:
Virgil (Arcanum: Of Steamworks and Magick (sic!) Obscura) - pierwszy człek, którego mamy okazję zobaczyć po wygrzebaniu się ze szczątków sterowca Zefir. Z początku wydaje się tylko Arcanumowym Janem Jansenem, ale w toku akcji mamy okazję poznać jego bujną i niezbyt chlubną przeszłość. Zabawne z początku braki wiedzy na temat religii, którą wyznaje, przybierają niemal tragiczny wydźwięk. Nietypowo kończy się również związany z nim sidequest (nota bene jeden z bardziej rozbudowanych). Dość sztywno trzyma się pewnych reguł, z drugiej strony widać, że nie potrafi odnaleźć się w nowej roli. Genialny balans między komizmem i dramatyzmem oraz bogato przedstawiony problem człowieka, o którego upomina się przeszłość.
_________________ I am the Master of Puppets! Who do you think the Puppets are?
G-man z Half life - Jak ja tego dziada nie lubie.Dziwna postać o której wiadomo że napewno nie jest normalnym człekiem bowiem znajduje się w miejscach najmniej odpowiednich do czasu i sytuacji (Ravenholm).Tajemniczy , wydaje się mieć władze nad tym co było i może się stać.
Ta dziewczynka z F.E.A.R.A (Alma WAde chyba) - coś jak powyżej tylko w wersji o wiele straszniejszej.Cała gra polegała u mnie by dowiedzieć się czegoś więcej o tej dzieweczce.I
_________________ Przepisy na krruche ciateczka
Miłość wystarcza sama sobie. Gdy zawładnie jakimś sercem, skupia w sobie wszystkie inne uczucia. Dusza, która kocha... kocha i nie myśli o niczym innym. ~ św. Bernard z Clairvaux
siłą wdzierają się na pierwszy plan, którzy nie dają spać po nocach
He, he Yoshimo! Jak pierwszy raz grałam byłam autentycznie zaszokowana jego zdradą.
No co, to był pierwszy RPG w jaki grałam i nawet się nie spodziewałam, że twórcy wycinają graczom takie brzydkie numery.
Ogólnie bądźmy szczerzy we wszystkich postaciach z gier tyle jest głębi co w kałuży na parkingu.
Dobrze jeśli można mówić o jakim takim prawdopodobieństwie charkteru NPC-a.
W BG 2 wyróżnia się tu Anomen- arogancki i agresywny co spowodowane jest kompleksami związanymi z nieciekawym dzieciństwem.
I jeszcze może Jaheira- silna kobieta która matkowała swojemu mężowi, a teraz "opiekuje się" całym światem głównie zrzędząc i udzielając dobrych rad.
Takie typy ludzkie się spotyka w przeciwieństwie do rozrywkowych dowcipnisiów bredzących w kółko o rzepie i swojej rodzinie.
Masę osobliwych postaci można spotkać w Tormencie.
Ciekawy jest Morte i to co nim kieruje (a czego dowiadujemy się przy słupie czaszek), Dakkon ze swoją filozofią i ostatecznym zwątpieniem w nią.
Hmmm, Torment to faktycznie niezwykła gra.
No nie całkim.
W grach te charaktery można opisać jednym zdaniem np. Cernd- fanatyczny obrońca natury, zdolny poświęcić dla swojej pasji rodzinę i życie osobiste.
I tyle, nic więcej o nim nie wiemy.
W książkach, a nawet filmach poznajemy bohaterów lepiej (choć to zależy od tego jaka to książka, czy film).
Imho reszta leży w gestii gracza - znaczy jak zinterpretować poszczególne zachowania, słowa i na ich podstawie postawić wyrok np. o cechach osobowości danego bohatera.
_________________ Godzien haniebnej nazwy buntownika bo go natura mnóstwem wszelkich złości uposażyła
I choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo jestem największym sukinsynem w tej pieprzonej dolinie!
Jakiś przykład? Każdy widzi to trochę inaczej, ale już trochę czasu minęło od kiedy grałem w Wiedźmina, więc mogę nie pamiętać wszystkiego. Akurat oś elfy-neutralność-ludzie była trudnym wyborem (przynajmniej dla większości graczy, bo ja nie znoszę długouchów ), ale jak się okazało na końcu, był to wybór mało ważny, bo i tak wszystko wróciło do "normy".
No właśnie raczej nie. SPOILER:
Wybierając ludzi (Zakon), doprowadzaliśmy do niemal całkowitego wyniszczenia społeczności nieludzi w Temerii - swoją drogą dzięki temu wyborowi podtrzymaliśmy kult de Aldersberga, a stając po stronie wiewiórów zwiększaliśmy ich znaczenie w kraju Foltesta, co jednak nie przeszkadzało im dalej napadać cywilów. Nie pamiętam jednak, jak wyglądało zakończenie, gdy Geralt pozostał neutralny.
Czyli jednak mieliśmy wpływ na wydarzenia w kraju, pomimo, że konflikt się nie zakończył.
Simi napisał/a:
Chodzi o to, że w paru miejscach było mi jakoś tak nieprzyjemnie podjąć decyzję (bo każda zła była).
I nawet zakończenie... no cóż akcja rozwinęła się tak, że cofnęłam się i wybrałam dla wiedźmina neutralność, bo tak mi to nie pasowało.
Nie było to takie baśniowe i nierzeczywiste jak zazwyczaj w grach.
Nie wiem w sumie czy to źle, czy dobrze.
Mnie to nie bardzo pasuje.
Mnie zaś bardzo. Takie rozwiązania były świetnym nawiązaniem do opowiadań i Sagi Sapkowskiego. Ten realizm w świecie fantastycznym, odarcie z typowej, czarno-białej baśniowości, za które bardzo polubiłem zarówno książki, jak i grę.
Książkowy Geralt nieraz musiał wybierać mniejsze zło. W grze ten wątek został rozwinięty, nie tylko w opowiedzeniu się po którejś ze stron w konflikcie Zakon-Scoia'tael (lub nieopowiedzeniu się), ale i w mniejszych wyborach, na przykład tym dotyczącym Abigail. Dobro i zło w Wiedźminie są dość względne. I to dla mnie jest duży plus.
Większość problemów jest w Wiedźminie tendencyjna. Abigail - niewinną zielarkę - mielibyśmy spalić na stosie? Podczas gdy druga strona konfliktu zaprzedaje się wiewiórom, wyklina własne córki, zabija brata i chleje na umór. Moim zdaniem wybór jest w takiej sytuacji fikcją. Chyba, że ktoś nie może się zdecydować, czy chce być Samarytaninem czy sukinsynem.
Co do zakończeń: zakonne, "neutralne" i elfie. Historia Geralta "jakoś" wpłynęła na losy Temerii - nie przeczę, ale był to jedynie epizod. Czy tylko mnie się wydaje, że elfie zakończenie jest "złe", a zakonne "dobre"?
Tak na marginesie: To naprawdę cudownie, że wysiłki głównego bohatera nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, to wspaniała odmiana po nieustannym ustalaniu ładu w galaktyce.
_________________ I am the Master of Puppets! Who do you think the Puppets are?
Ostatnio zmieniony przez GM 2009-06-25, 22:39, w całości zmieniany 1 raz
Ale ci NPC-e nieszczęśni całą grę są tacy sami, nie zmieniają się jak normalny, żywy człowiek.
Aerie jak była słodką dziewuszką, tak pozostaje nią przez całą grę.
Viconia niby to się zmienia (pod wpływem miłości- hłe,hłe) tylko, że jakoś trudno w to uwierzyć.
Raptem z morderczyni, wrednej i złej eee... kobiety robi się z niej przykładna żona i matka (jak mniemam).
Własciwie tylko Ano i Jaha mają jakieś wątpliwości, podejmują jakieś decyzje.
Co nie znaczy, że to głębokie postacie są.
Właściwie poza Tormentem (ech, Ravela jeszcze,jej okrucieństo, miłość, szaleństwo) trudno mi wskazać jakąś sensownie nakreśloną postać.
Mnie zaś bardzo. Takie rozwiązania były świetnym nawiązaniem do opowiadań i Sagi Sapkowskiego. Ten realizm w świecie fantastycznym, odarcie z typowej, czarno-białej baśniowości, za które bardzo polubiłem zarówno książki, jak i grę.
Książki podobały mi się bardzo, ale w grze jakoś mi to zgrzyta.
Nie po to gram w grę, żeby mordować małe dziewczynki (jak w Bioshocku), albo nie mieć możliwości wyboru własciwej (dobrej) drogi.
Tu wybór jest np. taki- albo Wiedźmin opowie się za zakonem i zamieni w stukniętego fanatyka urządzającego zawody w mordowaniu elfów, albo będzie neutralny co oznacza wyrżnięcie wioski. Przykre tak, czy tak.
GM napisał/a:
Chyba, że ktoś nie może się zdecydować, czy chce być Samarytaninem czy sukinsynem.
No nie dla wszystkich graczy to takie oczywiste, niektórzy w dyskusji wywodzą, że Abigail była winna zabójstwa brata Oda, choć dla mnie to bez sensu.
GM napisał/a:
Tak na marginesie: To naprawdę cudownie, że wysiłki głównego bohatera nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, to wspaniała odmiana po nieustannym ustalaniu ładu w galaktyce.
Taaak wszyscy marzymy o bohaterze, którego spotykają wszelkie możliwe nieszczęścia a na koniec daje się zabić.
100% satysfakcji.
Ktoś kiedyś powiedział, że książki, to w większości obserwowanie zmiany głównego bohatera (bohaterów). Dlatego myślę, że każda dobrze nakreślona postać powinna się zmieniać (No ew. Jan, który jest postacią humorystyczną może pozostać taki sam).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum